Absolwent – skarb światowej kinematografii

absolwent
  • 1
  •  
  •  

273 total views, 1 views today

Są takie filmy, których największą wadą jest, że nie można ich wykasować z pamięci i obejrzeć znowu po raz pierwszy. W moim odczuciu, Absolwent zalicza się właśnie do takich obrazów.

Pamiętam jak kilka lat temu pomyślałem, że w wolnej chwili obejrzę Absolwenta, bo – choć opis fabuły był niepozorny, to główną rolę grał Dustin Hoffman, jeden z moich ulubionych aktorów. Od tamtego czasu minęły przynajmniej dwa lata, a ja dopiero kilka dni temu usiadłem do tego filmu.

 

ABSOLWENT – DZIEŁO KINEMATOGRAFII

Mówcie co chcecie, ale jeśli ktoś zapyta mnie, jak wygląda kino najwyższych lotów, to pokażę mu Absolwenta (choć w moim odczuciu obok niego na pewno stanęłoby kilka innych obrazów). Będzie to dobry film na wieczór, więc jeśli nie wiesz, co obejrzeć, powinnaś/powinieneś wybrać Absolwenta.

Amerykanie kochają ten film. Cóż, trudno im się dziwić, bo z pozoru nieskomplikowany fabularnie obraz, wyświadczył popkulturze wielką przysługę. Mike Nichols dostał nagrodę za doskonałą reżyserię, a świat zobaczył w akcji wschodzącą gwiazdę Dustina Hoffmana w pierwszym poważnym filmie.

Ze sztuką w wydaniu Mike’a Nicholsa, nie miałem do tej pory do czynienia. Choć ma bogatą filmografię, a stworzone przez niego filmy, zapewniły mu miejsce w panteonie gwiazd i otrzymały wszystkie ważne i nieważne statuetki.

Gdybym mógł wejść w skórę reżysera, to właśnie w Nicholsa, gdyż tak piękna i owocna kariera zdarza się rzadko i znamionuje tylko wybitnych artystów. Już jego debiutancki film– Kto się boi Virginii Wolf? zdobył 5 Oscarów, ale dopiero Absolwent przyniósł reżyserowi indywidualną statuetkę.

MUZYKA Z FILMU ABSOLWENT

Piosenki Simona i Garfunkela trafiły do szerokiej publiczności. Duet młodych chłopaków śpiewających przy akompaniamencie gitary akustycznej podbił serca widzów na całym świecie. Do dzisiaj muzyka z filmu Absolwent cieszy się dużą popularnością. Jeśli o mnie chodzi, polecam posłuchać Mrs RobinsonThe Sound of Silence.

 

GENIUSZ TKWI W PROSTOCIE

Wspominałem już wcześniej, że fabuła jest dosyć prosta. Dwudziestoletni Benjamin kończy szkołę i nie wie co dalej. Jest przytłoczony ciężarem rozważań o przyszłości, a jego działania mocno kontrastują z entuzjazmem rodziców i otoczenia chłopaka. Przez to wydawało mi się, że tylko ja mogę podejść do Benjamina, poklepać go po plecach i przyznać się bez bicia, że mam w życiu tak samo.

„Absolwent”  zawiera komediowe akcenty, ale one zdają się jedynie dopełniać dramatyczny wymiar całej historii. Jeszcze jednym istotnym elementem, bez którego nie istniałby ten film jest muzyka. Simon i Garfunkel wykonali kilka piosenek, które dzisiaj puszczane są w radiu jako złote przeboje albo klasyki dawno minionych epok.

 

WIDMO WOJEN I NIEPEWNEJ PRZYSZŁOŚCI

„Absolwenta” kręcono w trudnych czasach. Od dziesięciu lat toczyła się wojna w Wietnamie, która miała się skończyć dopiero w 1975 roku – co w kinematografii ma doskonałe zwieńczenie w postaci „Taksówkarza”. W filmie unosi się duch tamtych czasów. Istnieli ludzie chcący się bawić i nie myśleć o politycznych zagrywkach rządu, jak również karierowicze, którym zależało przede wszystkim na wspinaniu się po drabinie społecznej.

Okoliczności powstania filmu są również ciekawe. Wszystko zaczęło się od recenzji książki, która ukazała się 30 października 1963 roku w The New York Timesie. Lawrence Turman – młody  producent filmowy – przeczytał ocenę debiutanckiej powieści Charlesa Webb’a pod tytułem Absolwent i momentalnie zakochał się w przedstawionej historii.

Przyznał później, że przeraziło go, jak szybko zidentyfikował się z głównym bohaterem powieści. Wspominał też, że zakochał się w dwóch scenach opisanych w książce – moment, kiedy przygnębiony Benjamin stoi w rogu basenu, ubrany w kombinezon płetwonurka oraz chwilę, kiedy ten sam, jednak odmieniony chłopak ucieka autobusem w towarzystwie ukochanej kobiety, ubranej w suknię ślubną.

 

MŁODY MIKE NICHOLS DOSTAJE PRACĘ

Kiedy Turman zdobył prawa do ekranizacji „Absolwenta”, musiał znaleźć reżysera. Postawił na 33-letniego Mike’a Nicholsa, który był takim samym odludkiem jak on, więc założył, że będą się dobrze dogadywać.

Tak rozpoczęła się współpraca między dwoma mężczyznami, którzy wspólnie stworzyli jedno z ważniejszych dzieł w światowej kinematografii. Ciekawy jestem, jak potoczyłaby się kariera Dustina Hoffmana, gdyby nie Absolwent.

Myślę, że nie jestem w stanie wyobrazić sobie nikogo innego w tej roli – jednak zawsze tak jest, kiedy jakiś aktor stworzy kreację. Spróbujcie wyobrazić sobie kogoś innego w roli Waltera White’a, zamiast Bryana Cranstona.

 

BENJAMIN BRADDOCK DŁUGO NIE MIAŁ TWARZY

Początkowo Nichols i Turman mieli spory ból głowy o to, kogo obsadzić w roli tytułowego absolwenta. Lista potencjalnych kandydatów była długa. Akcja filmu toczyła się w Kalifornii, więc naturalnie brano pod uwagę głównie opalonych blondynów. Najważniejszym kandydatem do roli Bena był Robert Redford.

Chłopaki jednak wiedzieli, że dla filmu najważniejsza będzie główna postać. Jeśli masz ciekawy scenariusz, dobrą historię, to masz prawie wszystko, ale gdy zabraknie odpowiedniego aktora, to nie masz niczego.

W tym czasie Dustin Hoffman, w przerwach na podawanie do stołu w restauracji i życie w ciasnym mieszkaniu z zaprzyjaźnionym małżeństwem, stawiał pierwsze kroki w aktorstwie. Doskonała rola na Broadwayu  zapewniła mu nagrodę i zdjęcie na okładce rozrywkowej sekcji The New York Timesa.

W ten sposób Mike Nichols zainteresował się młodym aktorem, a pokazując jego zdjęcie Turmanowi powiedział: „Patrz, to jest Benjamin Braddock!”

W taki sposób aktor teatralny stał się aktorem filmowym rozpoznawalnym na całym świecie. Zapewne jeszcze wtedy nikt nie pomyślałby (nawet sam Hoffman), że wiele jego ról zapisze się na stałe w historii kinematografii.

Ostatnio oglądałem Żądło i trudno mi sobie wyobrazić, jak wyglądałby Absolwent, gdyby wcielił się w niego Robert Redford. Nie chcę wydawać osądów, ale chyba lepiej się stało, że Nichols postanowił zaryzykować i obsadził Dustina Hoffmana.

Jeśli lubicie dobre kino bez efektów specjalnych i fajerwerków, to ten film trzeba obejrzeć. W prawdzie ma już ponad 50 lat, ale przekazuje ponadczasowe treści, których próżno szukać we współczesnych wypocinach Hollywood. Zastanawiam się tylko, kiedy ludziom znudzi się jedzenie ciągle tych samych odgrzewanych kotletów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *