Titanic w kinematografii – od dnia katastrofy do początku XXI wieku

titanic
  • 1
  •  
  •  

397 total views, 2 views today

Titanic ma na tyle interesującą przeszłość, że co jakiś czas przypominam sobie o nim i przeglądam jakieś stare źródła na temat katastrofy, jakbym chciał w tym znaleźć coś nowego. Film Jamesa Camerona – choć pod wieloma względami wybitny – zdążył już się znudzić.

Ostatnio dla odmiany trafiłem na wątek innych filmów o Titanicu. Zaciekawiony tym tematem, sprawdziłem, co było przed Jamesem Cameronem.

 

SAVED FROM THE TITANIC (1912)

Titanic poszedł na dno 14 kwietnia 1912 roku, zabierając ze sobą ponad półtora tysiąca przerażonych pasażerów. Wszyscy znamy tę historię. 14 maja, tego samego roku, czyli ledwie 29 dni po zatonięciu statku, pojawił się pierwszy film poruszający temat katastrofy.

Zastanawiam się, jaki był odbiór filmu. Przecież rany nie zdążyły się nawet zagoić, a tysiące ludzi straciło wówczas swoich bliskich.

Patrząc na kilka zdjęć promocyjnych dziesięciominutowego, niemego obrazu, mam poczucie, że oglądam kawałek wraku ponad stuletniego statku leżącego na dnie Północnego Atlantyku.

W filmie zagrała Dorothy Gibson – amerykańska aktorka, która przeżyła katastrofę. Gibson była jednym z 2228 pasażerów. Podejrzewam, że przed północą, 14 kwietnia 1912 roku, każdej z tych osób śmierć spoglądała w oczy. Jednak kobieta miała szczęście, bo znalazła się w jednej z pierwszych szalup ratunkowych i przeżyła.

W filmie wystąpiła ubrana w tą samą suknię, w której opuściła pokład Titanica. Po zakończeniu zdjęć do filmu, Gibson przeżyła załamanie nerwowe i nie wróciła już do pracy.

Czytałem kiedyś relację jednego z uczestników katastrofy. Powiedział, że po powrocie do Stanów Zjednoczonych, poszedł na mecz baseballowy i był śmiertelnie przerażony, słysząc doping i krzyki kibiców. Powiedział, że właśnie tak krzyczeli ludzie uwięzieni na tonącym statku, kiedy on był już w szalupie ratunkowej.

 

IN NACHT UND EIS (1912)

Mime Misu – były golibroda – również nakręcił niemy film na temat tragedii Titanica. Pierwszy pokaz odbył się w Berlinie, 17 sierpnia 1912 roku. Jak na tamte czasy, 42-minutowy obraz był niezwykle długi – standardem były 10-cio lub 20-sto minutowe filmy.

Przez dziesięciolecia, jedyne nagrania filmu były uznawane za zaginione. Dopiero w 1998 roku, dwóch prywatnych kolekcjonerów ujawniło, że posiadają oryginalne kopie filmu. Film można obejrzeć w serwisie YouTube.

 

ATLANTIC (1929)

Był to pierwszy mówiony film na temat Titanica, choć statek ani razu nie został wymieniony z nazwy. Ernest Raymond – autor scenariusza – przeprowadził dość dokładny research i przedstawił w filmie niemal identyczne zdarzenia do tych, które miały miejsce w rzeczywistości. Fragment filmu można zobaczyć na YouTube.

 

TITANIC (1943)

W Europie wciąż możemy się natknąć na ślady dawno zakończonej II Wojny Światowej. Okazuje się, że nawet kinematografia jest napiętnowana przez Nazistów. W 1941 roku, Joseph Goebbels – Minister Propagandy zatrudniony przez Adolfa Hitlera – zdecydował, że chce zrobić własny film o Titanicu. Zebrał na to spory budżet, bo aż 155 milionów ówczesnych dolarów, ale jego zamysłem nie było stworzenie opowieści zgodnej z historią.

Chodziło o oczernienie naczelnego wroga Trzeciej Rzeszy – Wielkiej Brytanii. Goebbels popłynął, bo wymyślił, że producent statku White Star Line, nakłoniło kapitana Titanica, żeby rozwijał na oceanie jak największe prędkości, by pobić rekord szybkości transatlantyku.

Goebbelsowi chodziło o stworzenie filmu, który będzie obwiniał Brytyjczyków o śmierć tysiąca pięciuset pasażerów. Jednak, jak na ironię losu, kiedy TITANIC został nakręcony, Minister Propagandy przestraszył się, że publiczność uzna go za anty-nazistowski.

Obawiano się, że szaleństwo Josepha Ismay’a (dyrektor zarządzający White Star Line) ocalałego z katastrofy, zostanie odebrane jako metafora błędów Adolfa Hitlera. Ostatecznie film został zablokowany w niemieckich kinach, a jego mocno zmienioną wersję puszczono dopiero w latach 50. XX wieku.

 

TITANIC (1953)

Ciekawostką jest, że za produkcję filmu odpowiadało studio 20th Century Fox – to samo, które zajęło się wypuszczeniem na rynek „Titanica” w reżyserii Jamesa Camerona. Jednak to nie wszystko, co łączy oba filmy, bowiem wersja z 1953 roku, również otrzymała Oscara, w kategorii „Najlepszy Scenariusz Oryginalny”.

W punkcie kulminacyjnym filmu, para aktorów odgrywających główne role, znajdowała się około 14,5 metra nad powierzchnią zbiornika zbudowanego na zewnątrz studia 20th Century Fox. Barbara Stanwyck powiedziała w wywiadzie, że w momencie odgrywania sceny, pomyślała o ludziach, znajdujących się w tej sytuacji, kiedy Titanic naprawdę tonął.

Rozpłakała się i nie mogła przestać. Trudno sobie wyobrazić, co musieli czuć pasażerowie tonącego statku, mając świadomość, że znajdują się na pustkowiu, pośrodku Oceanu Atlantyckiego, wśród tumultu przerażonych kobiet i ryku wyginającej się stali.

 

PODNIEŚĆ TITANICA! (1980)

Znacie Clive’a Cussler’a? Na księgarskich półkach wciąż leży sporo jego powieści i choć tylko niewiele z nich doczekało się filmowych adaptacji, to przynajmniej jedna nie przeszła bez echa. Jego trzecia powieść odbiła się szerokim echem. Thriller „Podnieść Titanica!” spędził 22 tygodnie na liście bestsellerów „The New York Times”, co zaskoczyło nawet samego Cussler’a. Autor nie spodziewał się, że w ogóle ktokolwiek zechce kupić książkę o statku, który od dawna leży na dnie Atlantyku.

Fabuła powieści jest nietuzinkowa. Okres zimnej wojny – stosunki między USA i ZSRR są napięte jeszcze mocniej niż dzisiaj. Mocarstwa prowadzą wyścig zbrojeń. Amerykańskie władze próbują zdobyć rzadki minerał (bizan) mający posłużyć do konstrukcji broni umożliwiającym obronę przed atakiem rakietowym ze strony Związku Radzieckiego.

I tu najlepsze – bizan spoczywa w ładowni legendarnego Titanica leżącego gdzieś na dnie Północnego Atlantyku. Czujecie ten dreszcz emocji? Aż mam ochotę przeczytać książkę, bo film nie ma najlepszej opinii.

Produkcja pochłonęła mnóstwo pieniędzy, ale nie przełożyło się to na sukces komercyjny. Film zarobił w USA ledwie 7 milionów dolarów, co z trudem starczyło na pokrycie kosztów. Na dodatek Clive Cussler był wściekły, że scenariusz w wielu miejscach odbiegał od książki.

Pisarz zraził się do filmowców i przez lata nie chciał się zgodzić na ekranizację żadnej ze swoich późniejszych książek.

 

TITANIC – LEGENDA TRWA (2001)

Na koniec będzie o kreskówce. Temat Titanica pojawił się również w innych animacjach, ale podrzucam tą, ponieważ oglądałem to, będąc dzieckiem. Wtedy mi się nawet podobało. Teraz mam wrażenie, że tego rodzaju tematy słabo nadają się na kreskówki dla dzieci.

Obecnie produkuje się sporo animacji przeznaczonych dla dorosłych. Może w takim wydaniu ten film byłby do strawienia, ale w innym wypadku sens jego istnienia jest znikomy. Nie polecam tego oglądać.

Temat zatonięcia Titanica jest cholernie ciekawy, ale trudno doszukać się o nim naprawdę dobrych filmów. Zdaje się, że tylko wersje z 1953 i 1997 roku są warte uwagi. Zostały docenione przez Akademię Filmową i widzów na całym świecie. Reszta to tylko mniej lub bardziej udane wariacje na chodliwy temat – synonim mało ambitnego clickbaitu, na który nikt nie zwróciłby uwagi, gdyby nie tytuł.

Warto o tym poczytać, ale niekoniecznie trzeba marnować czas na oglądanie podobnych filmów. Jeśli macie coś lepszego do roboty, to to róbcie.

 

Źródła:

Fotografia pochodzi z serwisu Flickr – autorem zdjęcia jest Michael (mecookie)

YouTube – wywiad

Forum internetowe