Salvador Dali – geniusz autoreklamy i król marketingu

Salvador Dali
  •  
  •  
  •  

W tym roku minęło 29 lat od śmierci Salvadora Dali – najpopularniejszego i najbogatszego artysty XX-ego wieku – człowieka, którego wielbiły tłumy, a wszędzie, gdzie się pojawiał wzbudzał poruszenie. Ludzie szeptali między sobą – to on, to Salvador Dali.

Mówił o sobie, że jest największym malarzem surrealizmu. Napompowane pod korek ego nakazywało mu sądzić, że to on jest numerem jeden, a Picasso numerem dwa. Malarz zbudował wizerunek ekscentryka wszech czasów – człowieka, o którym mówiło się, że był dziwniejszy od własnej sztuki.

Ludzie, którzy znali go publicznie, z wielkim podziwem opowiadali, jakie wzbudzał poruszenie tam, gdzie się pojawiał. Muzyk Alice Cooper znał malarza osobiście i wspominał, że Dali mówił trochę po angielsku, trochę po hiszpańsku i po francusku – dało się zrozumieć najwyżej 20% przekazu. Mimo to, ludzie uwielbiali przebywać w jego towarzystwie.

 

GALA I DALI – DALI I GALA

Dali pławił się w bogactwie, ale mówi się, że nigdy nie osiągnąłby nawet 1/3 tego, co miał, gdyby w odpowiednim momencie nie poznał Gali, która poprowadziła jego karierę. Zrobiła z dziwaka markę rozpoznawalną na całym świecie.

Żeby tego dokonać, sama wsiadała do paryskiego metra z obrazami zupełnie nieznanego malarza pod pachą, próbując je sprzedać we wszystkich galeriach w mieście. Robiła to do skutku, bo Salvador pochłonięty swoją sztuką, nie miał czasu na jakiekolwiek działania związane ze sprzedażą dzieł.

Na dodatek, osoby z bliskiego otoczenia artysty, często wspominały, że Dali nie odróżniał jednego dolara od dziesięciu. Nie potrafił obsługiwać telefonu, a najprostsze społeczne czynności przychodziły mu z trudem. To Gala wszystko załatwiała. Sam jestem zdania, że bez niej trudno by mu było sprzedać którykolwiek obraz. On nie znalazłby drogi do żadnej galerii w Paryżu.

W osobie malarza pojawia się wiele sprzeczności. Miał wizerunek skrajnego ekscentryka, który nie bał się pokazać publicznie w spodniach ze skóry żyrafy i w butach Alladyna. Jednak za kurtyną surrealizmu stał głęboko nieśmiały chłopak, który panicznie bał się chorób i wypadków. Był zagubiony w otaczającym go świecie, ale na szczęście Gala prowadziła go za rękę.

 

Kocham Galę bardziej niż własną matkę, bardziej niż własnego ojca, bardziej niż Picassa i bardziej niż pieniądze.

 

Cóż, w ustach człowieka, którego złośliwie nazywano „Avida Dollars” (chciwy dolarów – przyp. red.), tego rodzaju deklaracje brzmiały poważnie. Gala była całym jego światem. W pewnym momencie Dali zaczął podpisywać obrazy „Gala Salvador Dali”.

 

SALVADOR DALI – KRÓL MARKETINGU I AUTOPROMOCJI

Z opowieści ludzi, którzy mieli z nim do czynienia, wyłania się obraz człowieka dbającego o swój wizerunek w najdrobniejszych szczegółach. Potrafił pokazać się w szokującym stroju, kontrolował gestykulację i mowę w taki sposób, żeby sprawiać wrażenie obrazu, na którym nic do siebie nie pasuje, ale widz czuje, że jest na tym płótnie coś, co łączy ze sobą wszystkie kawałki w jedną całość.

Malarz potrafił promować nie tyle swoją twórczość, co samego siebie. W społeczeństwie zakorzenił się pogląd, że malarz może być doceniony dopiero po śmierci. Mogę z łatwością wymienić wybitnych artystów, którzy umierali w nędzy i zapomnieniu, a jeśli już byli znani za życia, to nie na tak wielką skalę, co on.

Historia pokazuje, że nawet Amadeusz Mozart – pomimo całego swego geniuszu – nie poradził sobie z odpowiednim opakowaniem własnych dzieł. Jest popularny jak wszyscy diabli, ale przecież od dawna nie żyje. Dopiero teraz osiągnął to, co Dali miał za życia.

W prawdzie kompozytor nie umarł w nędzy i całkowitym zapomnieniu – jak wierzono przez dziesięciolecia – tylko spoczął w grobie trzeciej klasy, jak większość mieszkańców ówczesnego Wiednia. Nie zmienia to jednak faktu, że popularność Mozarta nie mogła się równać z tą osiągniętą przez Salvadora Dali.

Moglibyśmy się spierać na temat powodów tak olbrzymiego rozgłosu – przecież Mozart żył, kiedy nie było jeszcze dobrej komunikacji świata. Dali urodził się w XX wieku, a wtedy świat zaczynał przypominać globalną wioskę.

Andy Warhol mówił, że każdy może być gwiazdą przez 15 minut. Salvador Dali był nią przez prawie całe życie. Choć niektórzy twierdzą, że sława Dalego nie wynikała z geniuszu, tylko z doskonałej autoreklamy. Potrafił bulwersować opinię publiczną, rozgrzewać ludzi do czerwoności swoim zachowaniem, mową i moralnością, a na dodatek tworzył dzieła przyciągające bogatych kolekcjonerów obrazów.

Z czasem dzieła Salvadora Dali zaczęły zyskiwać na wartości do tego stopnia, że dzisiaj kupno którejkolwiek pracy jest właściwie niemożliwe. Żaden artysta malarz nie dokonał czegoś podobnego za życia.

 

DZIEŁA SALVADORA DALI

W 1939 roku, podczas pobytu w Stanach Zjednoczonych, wyskoczył z okna jednego z domów handlowych, protestując w ten sposób przeciwko źle wykonanej witrynie, którą sam zaprojektował. Nazwisko malarza lotem błyskawicy trafiło na okładki gazet.

Dzisiaj każdy, kto chce coś wypuścić na rynek, musi się liczyć z tym, że przebicie się do masowego odbiorcy, wymaga wiele wysiłku. Nie wystarczy stworzyć coś dobrego. Trzeba to jeszcze odpowiednio zapakować i wysłać w świat, a dopiero, jeśli ktoś zechce zajrzeć do pudełka, dzieło będzie mogło bronić się samo.

Gala wiedziała o tym doskonale. W końcu to ona stała za sukcesem malarza. Ten głęboko nieśmiały chłopak potrzebował bodźca. Była jego agentką. On miał tylko malować i szokować. Wychodziło mu to doskonale.

Na swój pierwszy bal wystawiony w Stanach Zjednoczonych, zaprosili śmietankę towarzyską. Furorę robiły kostiumy wymyślone przez artystę. Nawet Gala wystąpiła w przebraniu, choć zazwyczaj starała się unikać błazenady.

Amerykanie pokochali malarza. Społeczeństwu spodobał się surrealizm. Nawet Walt Disney był nim urzeczony i pozwolił mu zaprojektować sekwencję do filmu animowanego. Jednak projekt artysty okazał się zbyt surrealistyczny, żeby można go było wyemitować.

 

DEMONY SALVADORA I GALI

Zwykłemu człowiekowi, który obserwował duet Gala-Dali, z pewnością wydawało się, że była to para magiczna. Wszystko im się udawało, mieli górę pieniędzy, a za dolary daliby się pokroić.

Jednak z biegiem lat, małżeństwo łączyła coraz dziwniejsza relacja. Dali ją kochał, a jednocześnie nienawidził. Podobnie Gala – lubiła skoki w bok, a na pewnym etapie straciła zainteresowanie mężem i poszukała nowego artysty, z którego chciała uczynić geniusza.

Dali również miał kochankę. Gala akceptowała romans męża, ponieważ Amanda Lear zajmowała się malarzem, wychodziła z nim na spotkania i towarzyszyła mu w chwilach, gdy Gala nie miała na to czasu, ani ochoty.

 

MUZEUM W FIGUERES

W latach 70-tych, Dali już prawie nic nie malował. Zajmował się organizowaniem własnego muzeum w rodzinnym mieście Figueres. Gmach powstał w budynku dawnego teatru, ponieważ Dali stwierdził swego czasu, że „całe jego życie było teatrem”.

OSTATNIE LATA ŻYCIA

10 czerwca 1982 roku zmarła Gala, a rok później Dali namalował ostatni obraz – Jaskółczy ogon. Salvador nie potrafił malować bez Gali. Uzależnił się od niej i to jej obecność pobudzała go do pracy.

Jego świat legł w gruzach. Pogrążył się w depresji, która szybko się pogłębiała i wyniszczała artystę. Siedem lat przed śmiercią wyjechał do Pubol, gdzie zaszył się w zamku, który kiedyś kupił dla Gali.

Chciał zostać sam w miejscu, które przypominało mu jego muzę i centrum świata, w którym żył. To smutne, ale u kresu życia, zgasły światła reflektorów, które przez dziesięciolecia oświetlały Dalego obracającego się wśród tłumów wielbiących go ludzi. Na koniec został w towarzystwie garstki najbliższych przyjaciół.

Jego ostatnie spotkanie z Amandą Lear przebiegło w całkowitych ciemnościach. Dali nie chciał, żeby kochanka i muza widziała go w złym stanie. Pragnął, by zapamiętano go jako człowieka, którym był w młodości.

Ostatnie lata życia spędził w pokoju mieszczącym się przy sławnym dzisiaj muzeum Salvadora Dali w Figueres, w otoczeniu swoich dzieł.

 

ŹRÓDŁA:

Filmy dokumentalne o życiu Salvadora Dali

The Telegraph | Surreal facts

Twórca i redaktor bloga Kultura Masowa. Uwielbia twórczość Edgara Allana Poego i Salvadora Dali. Oprócz czytania książek, rysowania i oglądania filmów, wie co się dzieje na europejskich boiskach piłkarskich.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *