Czy wampiry istnieją naprawdę? – Historie oparte na faktach

czy wampiry istnieją naprawdę
  • 3
  •  
  •  
  •  

Wampir, czyli żywy trup przeniknął do popkultury głównie dzięki powieści Brama Stokera – Dracula. Pisarz stworzył wzorzec rasowego wysysacza ludzkiej krwi rodem z Transylwanii. Do dzisiaj horrory i książki o wampirach budzą sporo emocji. Jednak dziś przedstawię Wam prawdziwe historie o krwiopijcach.

Wystarczy wspomnieć sławne Miasteczko Salem Stephena Kinga. Utwór potraktowałbym jako współczesną interpretację nieco przeterminowanego już Draculi.

Dzisiaj chyba nikt nie wierzy w zjawiska nadprzyrodzone – nie licząc ludzi dzwoniących do wróżek, które w swoich kolorowych kubeczkach mają trochę za dużo dżinu w stosunku do toniku. Jednak sama idea wampiryzmu nigdy nie przestała być interesująca. Filmowcy i pisarze lubią odwoływać się do tego starego jak wschodnia cywilizacja i sprawdzonego motywu. W końcu ten, kto pije ludzką krew zasługuje na wysoką pozycję w panteonie najjaśniejszych gwiazd horrorów.

Pamiętacie nieśmiertelny Wywiad z wampirem? Ciekawa historia dwustuletniego krwiopijcy, który spotyka się z dziennikarzem, by opowiedzieć mu historię swojego życia.

Historie o wampirach spopularyzowały się głównie dzięki filmom i serialom telewizyjnym. Wciąż pamiętam jak będąc nastolatkiem oglądałem serial Buffy – postrach wampirów. Hollywood również uwielbia historie o krwiożercach.

PRAWDZIWE WAMPIRY W PSYCHOLOGII

Kwestia tego czy wampiry istnieją, zależy od definicji, jaką będziemy przyjmować. Może to Was zdziwi, ale w pewnym sensie wampiry istnieją naprawdę.

Wampiry emocjonalne oraz wampiry energetyczne (nazywają je również psychicznymi) to znane w psychologii zjawiska. Odwołania do krwiożerców pojawiają się również w publikacjach naukowych. Sam jestem teraz na etapie oglądania serialu Cryminal Minds, który opowiada o pracy profilerów kryminalnych z jednostki badań behawioralnych.

W serialu opisywano na przykład czerpanie satysfakcji seksualnej z picia krwi podczas stosunku albo radość z pogarszania samopoczucia innych. Te przykłady wpasowują się w koncepcję wampiryzmu emocjonalnego.

Wampiry energetyczne to osoby, które twierdzą, że mają potrzebę żywienia się energią innych ludzi. W niektórych źródłach piszą, że takie osoby utrzymują, że stan ich duszy nakazuje im czerpanie energii ze źródeł zewnętrznych, bo nie są w stanie wytwarzać jej samodzielnie.

Cóż, można by się było wspierać czy takie zjawisko w ogóle istnieje. Czasami pewnie macie wrażenie, że jak jakaś osoba wejdzie do pokoju pełnego ludzi, to atmosfera gęstnieje i ze wszystkich uchodzi powietrze. Zwykle jest to osoba, której nikt nie lubi albo taka, która uprzykrza innym życie. Możemy to podciągnąć pod koncepcję wampiryzmu emocjonalnego, ale czy nie jest to tylko wrażenie psychologiczne?

We współczesnej kulturze masowej istnieje wiele odmian krwiopijców. Dzisiaj jednak chciałbym się skupić na tym, co najciekawsze. Zastanawialiście się kiedyś czy niektóre opowieści o wampirach mogły naprawdę mieć miejsce?

SUBKULTURA WAMPIRYZMU

Jak w każdej społeczności istnieją ludzie brylujący w odrębnym towarzystwie, niejako na uboczu. Często coś ich ze sobą łączy, jakaś osobliwa pasja, której nie podziela większość społeczeństwa. Nie inaczej jest w subkulturze, której członkowie próbują żyć i zachowywać się jak wampiry.

Subkultura wampiryzmu ma wiele punktów wspólnych z Gotami. Ludzie żyjący tym stylem życia ubierają się na czarno i preferują muzykę gotycką. Można powiedzieć, że członkowie tej subkultury bawią się w całoroczne Halloween. Raczej nie są szkodliwi dla otoczenia.

WIARA W KRWIOŻERCÓW

Podobno aż 30% Amerykanów wierzy w istnienie wampirów. Cóż, wiele filmów grozy i książek opiera się na legendach o krwiożercach, więc całkiem możliwe, że to przekonanie bierze się właśnie z fikcyjnych opowieści znanych dzisiaj na całym świecie. Badania zostały przeprowadzone przez jeden z uniwersytetów.

Wyobrażenie wampira jest zbieżne z tym, co znamy z filmów i książek. Zdaniem przeciętnego Amerykanina prawdziwy Drakula dnie spędza w trumnie, a nocami poluje na świeżą krew. Wampir boi się czosnku i krzyża, a żeby go zgładzić potrzebny jest osikowy kołek, który należy wbić prosto w serce. Trzeba przyznać, że Bram Stoker miał bujną wyobraźnię, tworząc wizerunek wampira, który przetrwał do dzisiaj.

ELŻBIETA BATORY – BESTIA W LUDZKIEJ SKÓRZE?

Była siostrzenicą króla Stefana Batorego i do dzisiaj uchodzi za najbardziej znaną seryjną morderczynię. W dzieciństwie Elżbieta była świadkiem dwóch makabrycznych wydarzeń, które mogły mieć wpływ na jej późniejsze życie.

Cygan został oskarżony o sprzedanie dzieci Turkom. Mężczyznę skazano na śmierć, a egzekucję wykonano zaszywając nieszczęśnika w rozciętym brzuchu martwego konia. Siedem lat później widziała jak jeden z jej kuzynów zarządził obcięcie nosów i uszu pięćdziesięciu czterem zbuntowanym chłopom.

Jedna ze sług hrabiny wmówiła jej ze strachu, że odbierając komuś krew można przejąć jego fizyczne i duchowe cechy. Elżbieta bała się starości, więc pomyślała, że mordując młodych ludzi może się odmłodzić.

Podobno hrabina prowadziła rejestr zbrodni, w którym spisała zabitych służących – miało ich być aż sześćset pięćdziesięciu. Istnieje podejrzenie, że kąpała się w krwi zabitych nieszczęśników licząc na odmłodzenie.

LEGENDA EDIMMU

Edimmu to duch znany w religii sumeryjskiej – jakieś 4000 lat przed Chrystusem. Sumerowie twierdzili, że Edimmu to duchy tych, którzy zostali niewłaściwie pochowani. Zmarli mieli się mścić na żywych i zajmować się wysysaniem energii życiowej z młodych osób. Uważano, że Edimmu wywołują choroby i próbują skłócić zwykłych śmiertelników.

CZARNA ŚMIERĆ

Dzisiaj szacuje się, że około 60% ludności Europy zmarło w wyniku pandemii dżumy, która wybuchła w XIV wieku w Chinach. Potem jedwabnym szlakiem przeniosła się na Krym, a dalej rozprzestrzeniła się na basen Morza Śródziemnego.

Musiało minąć aż 150 lat, żeby populacja Europejczyków znowu się odbudowała. Jednak dżuma nie mordowała ludzi tylko w XIV wieku, bo ogniska epidemii rozpalały się co jakiś czas aż do schyłku XIX stulecia.

W północnej i środkowej części Europy sądzono, że ofiarami zarazy są tylko wampiry. Z kolei na południu wierzono, że to właśnie Czarna Śmierć przyciąga żywe trupy. W ten sposób zaczęto szukać osób podejrzanych o bycie krwiożercą. Potem pozbywano się oskarżonych, żeby nie ściągnąć na siebie kolejnej epidemii.

WAMPIRY W POLSCE

Do dzisiaj znajdowane są groby, w których czaszka denata leży między nogami, a nie tam, gdzie powinna się znajdować. Są też szkielety przebite osikowymi kołkami albo pochowane twarzą do ziemi. Wierzono, że dzięki temu krwiopijca nie wstanie z grobu i nie przyciągnie Czarnej Śmierci. Co ciekawe, wiele takich grobów znaleziono właśnie w Gliwicach – swego czasu pisały o tym chyba wszystkie światowe media.

Dzięki podobnym odkryciom historycznym wiemy, że bajki o wampirach zawierają więcej faktów niż mogłoby się wydawać. Wierzenia ludzi ukształtowały pogląd na tego typu paranormalne zjawisko, jednak nawet psychologia i psychiatria znają przypadki krwiopijców.

VLAD PALOWNIK – KSIĄŻĘ DRAKULA

Hospodar wołoski był dla Brama Stokera pierwowzorem postaci Draculi – co miało oznaczać syna Diabła. Nic dziwnego, skoro zwykł nabijać swoich przeciwników na pale i nie należał do najbardziej łaskawych władców świata – przynajmniej tak głosiły legendy na jego temat.

Palownik popadł w konflikt z kupcami zagranicznymi. Ograniczył im dostęp do jarmarków Wołoszczyzny. Wywiązała się z tego wojna propagandowa. Zaczął się proceder oczerniania Vada Palownika, który musiał uciec z Siedmiogrodu.

Zaczęto publikować opowieści o rzekomym okrucieństwie hospodara. Mówiło się, że gotował ofiary żywcem, nabijał na pale matki i przybijał do ich piersi niemowlęta.

Kiedy hospodar umarł, zaczęto drukować opowieści na jego temat – na początku głównie na terenie Niemiec. Pisali o nim, że pił ludzką krew. Gdyby dzisiaj powstały opowieści o krwiożerczym Palowniku, to należałyby do tak zwanego pulp fiction – literatury mającej zaspokoić najniższe gusta czytelnicze. Jakoś w XV wieku legenda Draculi została zapomniana i odżyła na nowo dopiero dzięki powieści Brama Stokera.

STANY ZJEDNOCZONE – KRAJ WAMPIRÓW?

Niespełna 10 lat temu uczniowie Boston Latin School zaczęli mówić o obecności wampirów w szkole. Bostońska szkoła jest jednym z najstarszych liceów w USA. Została założona w 1635 roku. Jej uczniem był niegdyś Beniamin Franklin – nic więc dziwnego, że do tak starych budynków mogły lgnąć wampiry.

Plotki o przypadkach wampiryzmu w tak prestiżowym i historycznym miejscu zwróciły uwagę lokalnych mediów. Z nieoficjalnych danych wynikało, że troje uczniów padło ofiarą wampirzych ataków. Co ciekawe, sprawa nabrała tak dużego rozgłosu, że dyrektor szkoły musiał zwołać specjalną konferencję prasową, na której zdementował krążące pogłoski.

Mimo zapewnień dyrekcji, na terenie szkoły pojawiła się policja. W tamtym okresie na terenie całych Stanów Zjednoczonych dochodziło do zbrodni na tle wampirycznym. Funkcjonariusze nie wykluczali możliwości, że w Bostonie pojawiły się osoby uważające się za tak zwane dzieci ciemności.

MERCY BROWN – WAMPIRZYCA Z RHODE ISLAND

Mówi się o tym zdarzeniu, że to najlepiej udokumentowany przypadek walki z wampiryzmem z XIX wieku. Jednak tak naprawdę, przypadek z Rhode Island można opisać jako zbezczeszczenie zwłok członków rodziny Brown.

Czasami słyszę określenie Bóg luk. Niektórzy tak mówią na wszelkiego rodzaju religie i wierzenia. W tym przypadku pasowałoby to idealnie, bo sprawa Mercy Brown nigdy nie byłaby opisana, gdyby nie gruźlica.

U schyłku XIX wieku choroba nie była jeszcze dokładnie znana. W każdym razie nie tak dobrze jak legendy o wampirach, które przyszły do Nowej Anglii stosunkowo późno – biorąc pod uwagę to jak dawno były znane we wschodniej Europie.

Troje członków rodziny umarło z powodu infekcji gruźlicy. Kiedy zachorował również młodszy syn Edwin, wybuchła panika związana z obecnością potworów w mieście. Ktoś uznał, że to jeden z dotychczas zmarłych członków rodziny jest krwiożercą i próbuje przeciągnąć na drugą stronę pozostałych przy życiu krewnych.

Rodzina zezwoliła na ekshumację zwłok. W wydarzeniu brali udział wieśniacy, miejscowy lekarz (nazwijmy go w uproszczeniu – łowca wampirów) i reporter. Obejrzeli zwłoki trzech osób i tylko trup Mercy Brown wyglądał inaczej niż powinien. Lekarz uznał, że ciało dziewczyny nie rozłożyło się tak dobrze jak powinno. Oczywiście było tak dlatego, że zwłoki przez długi czas przebywały w bardzo zimnej krypcie, co opóźniło rozkład.

Jednak gawiedź uznała, że to dowód na istnienie wampirów. Rozkrojono ciało, wyjęto serce i wątrobę, którą potem spalono. Z popiołu zrobiono zawiesinę, którą musiał wypić młody Edwin. Wieśniacy wierzyli, że mikstura z narządów zabitego upiora pomoże uzdrowić chłopca. Tak się jednak nie stało, bo Edwin umarł niespełna dwa miesiące później.

W tych czasach wciąż wierzono, że choroba i śmierć to wyrok Boga. Wiele chorób było nieznanych, więc na różne sposoby próbowano wyjaśnić sobie zjawiska, które dzisiaj uznaje się za zupełnie normalne. Dołóżmy do tego kwestię rozkładu ludzkiego ciała, która setki lat temu pozostawała tajemnicą.

Dzisiaj przypadek Mercy Brown dałoby się wytłumaczyć dzięki zaawansowanej medycynie. Jednak w XIX wieku lekarz nie różnił się zanadto od przeciętnego znachora. Dlatego uznano, że ciało dziewczynki nie rozłożyło się, bo ona tak naprawdę była wampirzycą.

Oto kilka historii, które wydarzyły się w przeszłości. Choć trudno powiedzieć czy wampiry naprawdę istnieją, to jedno jest pewne – ludzie, o których napisałem żyli i wierzyli w to zjawisko. Całkiem możliwe, że mieli rację.

Mam nadzieję, że znowu udało mi się Ciebie czymś zainteresować. Jeśli spodobał Ci się ten tekst, to obserwuj fanpage bloga, żeby być na bieżąco z kolejnymi publikacjami.

ŹRÓDŁA:

Zdjęcie pochodzi ze strony www.pexels.com.

rd.com – Reader’s Digest

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *