Czy Slenderman istnieje? Niezwykła historia człowieka w garniturze

Czy Slenderman istnieje? Niezwykła historia człowieka w garniturze
  • 1
  •  
  •  
  •  

Czy Slenderman istnieje? – To pytanie zadaje sobie mnóstwo ludzie na całym świecie. Niektórzy twierdzą, że ta legenda została wymyślona przez rodziców chcących zniechęcić dzieci do ucieczek do lasu.

ZNANE I NIEZNANE MIEJSKIE LEGENDY

Wiadomo jak szybko rozchodzą się plotki lub tak zwane z ostatniej chwili. Już w czasach przed internetem ludzie potrafili w mgnieniu oka dzielić się strasznymi historiami, które miały spotkać znajomych znajomego. Po jakimś czasie moda na miejskie legendy zanikła. Niestety trendy mają to do siebie, że lubią wracać i w dobie globalizacji po raz kolejny doszły do głosu. Historie pochodzące z nieznanych źródeł dzisiaj noszą miano creepy-past i krążą po internecie niczym wolne elektrony. Często są wyssane z palca i powstają wskutek źle powtórzonej plotki.

Charakter miejskiej opowieści zależy od kultury społecznej. Jednak niezmienne pozostaje to, że odbiorcami strasznych historii są przede wszystkim dzieci. Na koloniach czy obozach harcerskich przy ognisku opowiada się różne rzeczy. Niektórzy w to wierzą, inni tylko się dobrze bawią, słuchając baśni z dreszczykiem.

Dopóki niestworzone historie opowiadano tylko dla zabawy, wszystko było w porządku. Niestety ostatnimi czasy bajki o duchach zaczęły ewoluować, a ich autorzy na nowo posiali ziarna paniki. W ten sposób ludowa opowieść o Żydach porywających dzieci, by wyssać z nich krew i użyć do rytualnej macy ustąpiła miejsca PRL-owskiej czarnej wołdze, którą rzekomo jeździli porywacze.

Historia o obcych i demonach porywających dzieci również przeszła lifting. Zaniepokojeni rodzice zaczęli przestrzegać się nawzajem przed gangsterami porywającymi dzieci dla pozyskania narządów albo w celu odsprzedaży na wschód do agencji towarzyskich.

Fenomen miejskich legend polega na wrodzonej ludzkiej ciekawości, która podsycona nakłania do dalszych rozważań. Tak powstają plotki i niekończące się domysły. W dobie internetu tego typu informacje pędzą jak rwący potok i docierają do niczego nieświadomych odbiorców, którzy najpierw przekażą rewelacje dalej, a potem próbują potwierdzić ich wiarygodność albo nie robią tego wcale.

CZY SLENDERMAN ISTNIEJE?

Nazwa Slenderman pojawiła się po raz pierwszy w czerwcu 2009 roku. Wtedy na stronie internetowej SomethingAwful ktoś ogłosił konkurs na paranormalny fotomontaż. Oprócz nieskomplikowanej manipulacji fotograficznej, autor miał dopowiedzieć jakąś krótką historyjkę od siebie, która miałaby uwiarygodnić sytuację przedstawioną na zdjęciu.

Pewien grafik występujący pod pseudonimem Victor Surge stworzył tajemniczą postać i dopisał do tego kilka spreparowanych faktów. Mit stał się wielkim przebojem. Stacja BBC nadała mu tytuł pierwszego wielkiego mitu internetu. Od tamtej pory legenda o Slendermanie na stałe zagościła w kulturze masowej, rozbudzając wyobraźnię artystów i zwykłych ludzi lubiących dreszczyk emocji.

JAK WYGLĄDA SLENDERMAN?

Na zdjęciu widoczna jest postać pozbawiona twarzy. Potwór przypomina człowieka, ale od ludzi odróżnia go nienaturalny wzrost – postać ma prawie 2,5 metra. Z rękawów schludnej marynarki wychodzą długie mackowate ręce skierowane ku dzieciom. Jednak pisząc ten tekst miałem mętlik w głowie, ponieważ charakterystyka tej tajemniczej postaci opiera się na dwóch zdjęciach – jedno z nich stworzył wymieniony wyżej grafik, a drugie zostało zrobione naprawdę.

POŻAR BIBLIOTEKI W STRILING

W 1983 roku w miasteczku Stirling spłonęła biblioteka miejska. Ze zgliszczy wydobyto dwie fotografie zrobione tydzień przed wybuchem pożaru – dokładnie w dniu, kiedy bez śladu zaginęło czternaścioro dzieci. Na obu zdjęciach widać wysokiego i elegancko ubranego mężczyznę. Jest uderzająco podobny do Slendermana, który jeszcze wtedy oficjalnie nie istniał.

Istnieje prawdopodobieństwo, że zdjęcie zostało rozmazane w tym miejscu podczas wywoływania i stąd pochodziła tajemnicza postać widoczna w tle. Jednak nie wszyscy są co do tego pewni. Mimo to, że urzędnicy badający zdjęcie uznali je za błąd, fotografia została skonfiskowana i uznana jako dowód w sprawie zaginięcia czternaściorga dzieci.

Wedle tego co mówiono, tajemniczy mężczyzna miał być odpowiedzialny za uprowadzenie wspomnianej czternastki. Śledztwo nie zostało zamknięte, bo sprawcy nikt nigdy nie widział.

NOWE PRZYGODY CZŁOWIEKA W CZARNYM GARNITURZE

W prawdzie nie znaleziono zaginionych dzieci, ale historia Slendermana nigdy nie umarła. Mam wrażenie, że w związku z tą tajemniczą historią legenda dopiero zaczęła żyć. Ludzie zainspirowani zdjęciem znalezionym w spalonej bibliotece i fotomontażem z internetu, zaczęli rozbudowywać historie związane z tajemniczą postacią.

Mity związane ze Slendermanem rozrosły się na tyle, że zaczęto je archiwizować na stronie Creepypasta Wiki. Znajdziecie tam informacje, że Slenderman może rozciągnąć kończyny do nieludzkich rozmiarów, a jego zdolności umysłowe pozwalają mu na kontrolowanie ofiary oraz wywoływanie w niej strachu.

Slenderman może również wypuścić z ciała macki, dzięki którym będzie poruszał się jak Doktor Octopus z filmów o Batmanie.

Ludzie snujący opowieści o Slendermanie twierdzą, że korzenie postaci sięgają aż do XVI wieku. To właśnie wtedy w Niemczech pojawiły się informacje o Wysokim Człowieku z włócznią zamiast ramienia.

Oczywiście historia związana z niemieckim Wysokim Człowiekiem również została spreparowana. W prawdzie istnieje zdjęcie drzeworytu, gdzie rzeczywiście postać zamiast ręki ma włócznie, którą przebija przeciwnika. Jednak jest to również fotomontaż stworzony na potrzeby rozwijania creepypasty o Slendermanie.

Trzeba przyznać, że ludzie, którzy zainteresowali się tą legendą wykazali się wielką kreatywnością. Do tej pory nie sądziłem, że historia tej niepozornej postaci została rozbudowana do tego stopnia. Jednak folklor bywa niebezpieczny. Czasami ludzie zbyt poważnie odbierają to, co jest zaledwie fikcyjną opowieścią fanowską.

SLENDERMAN HISTORIA JAKIEJ NIE ZNACIE

Okazuje się, że czasami zwykłe legendy są brane przez ludzi nazbyt poważnie. Taka sytuacja miała miejsce w USA, w stanie Wisconsin, gdzie dwie dwunastoletnie dziewczynki postanowiły udowodnić sobie, że potwór naprawdę istnieje. Jako sposób na przywołanie go, wybrały dokonanie morderstwa. Nastolatki próbowały zabić koleżankę z klasy, używając do tego celu noża.

Stacja HBO postanowiła nagrać film dokumentalny na temat wspomnianej wyżej historii. Twórcy wykonali ciekawy obraz, który łączy w sobie elementy reportażu i prawdziwego filmu grozy. Niektóre sceny wyglądają jak żywcem wyjęte z Blair Witch, a postać Slendermana pojawia się wielokrotnie. Cóż, być może reżysera poniosła wyobraźnia, bo film potrafi zmrozić widza. Jednak bardziej przerażające są  PRAWDZIWE wydarzenia, na podstawie których stacja HBO postanowiła nakręcić reportaż.

URBAN LEGENDS I KULTURA MASOWA

Czeluści internetu w dużej mierze wciąż pozostają niezbadane i nigdy nie wiadomo co zostanie z nich wydobyte. Jeśli będziecie szukać, to znajdziecie mnóstwo interesujących opowieści. Niektórymi warto się podzielić podczas wspólnego wypadu na biwak.

Cóż, dzięki tym opowieściom życie nabiera kolorytu. Ile razy pomyśleliście o Yeti akurat podczas wakacji na lodowcu? Ilu z Was spacerując wieczorem po lesie, dostawało palpitacji serca, słysząc trzask łamanych gałązek?

Miejskie legendy to nie tylko głupie opowiastki wymyślane przez niezrównoważonych albo „pseudo-zabawnych” ludzi. To również część cywilizacji – wystarczy wspomnieć legendy i podania towarzyszące ludzkości od wieków. Zmierzam do tego, że wystarczy przestać w nie wierzyć, żeby demony przepadły albo zostały uśpione, dopóki ktoś znowu nie powoła ich do życia, lub nie sfotografuje Elvisa, kiedy kupował fajki w kiosku na rogu.

To właśnie wiara jest mechanizmem podtrzymującym życie Slender Mana, wampirów z czarnej wołgi, a nawet domniemanych porywaczy z supermarketów. Ci ostatni są najgorsi, bo wyrywają dzieci z rąk rodziców, golą im głowy w toaletach i przebierają w zastępcze ciuchy. Potem wymykają się niepostrzeżenie drugim wyjściem z centrum handlowego.

Połączenie szczątkowej informacji z odpowiednio spreparowanymi dowodami sprawia, że ludzie często uzupełniają luki fantazyjnymi wizjami. Podobno miejskie legendy umierają, kiedy przechodzą do popkultury. Niestety albo stety dzieje się tak z każdą opowiastką. Niemniej jednak, ludzka kreatywność nie zna granic i w ciągu kolejnych dziesięcioleci będzie można spisać nowe Polskie legendy i klechdy.

Jeśli znacie jakieś inne straszne historie oparte na faktach, to dzielcie się nimi w sekcji komentarzy. A jeśli wiecie czy Slenderman istnieje, to też koniecznie o tym opowiedzcie. 😉

ŹRÓDŁA:

Fotografia użyta do wpisu pochodzi z Flickr – fot. Terry Robinson.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *