7 fascynujących faktów z życia najpopularniejszch pisarzy w historii

znani pisarze
  • 57
  •  
  •  

Znani pisarze posiadają plamy na życiorysie. Niektóre historie są dość mroczne, inne zaś barwne i warte opowiedzenia. Pisarz to intrygująca profesja. Ludzie parający się literaturą tworzą wspaniałe powieści, które zdobywają sympatię wielu czytelników na całym świecie. Autorzy niejednokrotnie wplatają w wątki fabularne część swojego życia.

Fanom wydaje się, jakby znali swojego idola całkiem dobrze, jednak to tylko złudzenie. Sam autor jest postacią odległą i mglistą, a uzewnętrznia się jedynie za pośrednictwem wywiadów lub autobiografii.

 

ERNEST HEMINGWAY – WŁAŚCICIEL MARKI RUMU

Jeśli miałbym pomyśleć o artyście, którego tajemnice – jakie by nie były – uznałbym za coś całkowicie normalnego dla tej konkretnej jednostki, wskazałbym Salvadora Dali. Jest jednak jeszcze jedna osoba, o której pomyślałbym podobnie, a chodzi mi o Ernesta Hemingwaya.

Zwalisty jaskiniowiec z maszyną do pisania w ręku – obrazek tak surrealistyczny jak wszystkie dzieła Salvadora Dali. Jednak hiszpański mistrz pędzla tworzył iluzję, a Hemingway istniał naprawdę.

Cóż, znani pisarze nie wylewali za kołnierz. Wśród pijących literatów nie mogło zabraknąć Ernesta Hemingwaya. Ikona światowej literatury lubiła pić. Powstała nawet książka opisująca libacje urządzane przez pisarza oraz jego zamiłowanie do drinków.

Jakby tego było mało, dziennikarze często pytali Hemingwaya o picie podczas pisania. Krążyły plotki o tym, że pisarz codziennie zabierał dzban martini do pracy nad tekstami. Hemingway odpowiadał jednak:

 

Jezu Chryste! Czy kiedykolwiek słyszałeś o kimś, kto pije w pracy? Chyba, że myślisz o Faulknerze. On czasami pił w trakcie pisania. Jestem w stanie powiedzieć które zdanie na stronie napisał zaraz po wypiciu pierwszego drinka.

 

Jednak po pracy, Ernest Hemingway zawsze znajdował czas na delektowanie się rumem. Z tego względu powstała marka Papa’s Pilar, która sprzedaje rum sygnowany nazwiskiem pisarza.

Autor Komu bije dzwon, Pożegnania z bronią czy Rajskiego ogrodu jest znany niemal pod każdą szerokością geograficzną – poczynając od Oak Park, gdzie przyszedł na świat aż do jego ukochanej Hawany.

Część majątku Hemingwaya stanowi licencja na rum rzemieślniczy i ciężkie meble w stylu kubańskim sygnowane marką „Ernest Hemingway Collection”. Jak wielu artystów może pochwalić się również takim dorobkiem?

 

MARK TWAIN – MARKA OSOBISTA I AMERYKAŃSKI SKARB NARODOWY 

Jeden z krytyków literackich napisał kiedyś, że „Mark Twain” to kreacja stworzona przez pisarza. Publicznie pokazywał się wyłącznie w białym garniturze. Nieodłącznym elementem wizerunku pisarza były też białe jak śnieg wąsy.

Wielbiciele twórczości Marka Twaina kolekcjonowali książki z autografem pisarza już za jego życia. Jednak wpływ Twaina nie ograniczał się tylko do dzieł literackich. Mark Twain nie tylko walczył o prawa kobiet. Ernest Hemingway stwierdził kiedyś, że cała amerykańska kultura została zbudowana na kanwie powieści Przygody Hucka Finna.

Pisarz posiadał status celebryty, który zyskał głębokie znaczenie kulturowe. Miał charakterystyczny wizerunek, dzięki któremu jego popularność stale rosła. Co ciekawe, wielu ludzi nie czytało dzieł Twaina, za to doskonale  wiedzieli jak wyglądał.

Po śmierci pisarza w 1910 roku, jego wizerunek został wykorzystany do promowania różnego rodzaju produktów. Od tamtej pory pisarz sygnował swoim nazwiskiem gry karciane, albumy z naklejkami, cygara czy pocztówki.

Twain był znany z zamiłowania do podróży. Z tego względu jego wizerunek często wykorzystywały firmy z branży turystycznej. Nawet firma Oldsmobile stworzyła obrazkową pocztówkę z wizerunkiem pisarza w celu promowania swoich samochodów.

Produkowano nawet mąkę, która nazywała się „Mark Twain”. Od 1918 roku ta sama firma zarejestrowała znak towarowy i rozpoczęła sprzedaż cytrusów sygnowanych nazwiskiem pisarza

Zachęcam Was do zapoznania się ze źródłami pod artykułem. Tam znajdziecie pełną listę produktów, które podpisywano imieniem i nazwiskiem amerykańskiego pisarza.

J. D. SALINGER – BUSZUJĄCY W ZBOŻU

Zapewne znacie J. D. Salingera, choć paradoksalnie pisarzowi najbardziej zależało na tym, by pozostać w cieniu. Wielu wybitnych literatów marzy o tym, by choć na chwilę znaleźć się w świetle jupiterów. Tymczasem Salinger był znany z tego, że nie chciał być znany.

Jego pierwsza powieść odniosła ogromny sukces. Salinger przez 50 lat ukrywał się w Cornish w New Hampshire. Polecił swojemu agentowi spalenie wszystkich listów od fanów. Na dodatek pozwał swojego niedoszłego biografa, gdyż ten cytował z jego niepublikowanych dzieł.

Na szczęście Salingerowi nie udało się zwalczyć wszystkich publikacji na swój temat. Jego córka wraz z jego młodszą kochanką wydały wspomnienia o swoim ojcu i ukochanym. Książka przedstawiała obraz słynnego samotnika, który w rzeczywistości był dziwniejszy niż mogli to sobie wyobrazić jego fani.

Ponoć Salinger pił swój własny mocz. Jak twierdził, miało mu to przynosić korzyści zdrowotne. Choć picie moczu wydaje się być szalone, można by to pewnie podciągnąć pod jakąś ekscentryczną formę urynoterapii.

 

WILLIAM FAULKNER ZOSTAŁ WYRZUCONY ZE SZKOŁY

Ojciec literatury gotyckiej, William Faulkner był wieloletnim rywalem Ernesta Hemingwaya. Znani pisarze często ze sobą konkurowali – historia zna już podobne przypadki.

Obaj panowie tworzyli w skrajnie różnym stylu. Faulkner słynął z rozbudowanych zdań i wyszukanego toku narracji. Tymczasem Hemingway oszczędzał słowa nadając swoim opowieściom wręcz minimalistyczny styl.

Choć Faulkner odniósł wielki sukces literacki i został laureatem Literackiej Nagrody Nobla, to w młodości nic nie wskazywało na to, by ktoś taki mógł zdziałać w życiu cokolwiek. Wyrzucono go z liceum, był uzależniony od alkoholu i miał za sobą nieudaną karierę na poczcie.

Można powiedzieć, że przejawiał cechy mitomanii. Dość wcześnie zaczął rozpowiadać mity na temat swojej przeszłości. Twierdził, że jest potomkiem bogatych plantatorów z południa, choć jego rodzice byli zubożali ze względu na wojnę domową.

Pisarz twierdził również, że odniósł poważne obrażenia podczas I Wojny Światowej, choć tak naprawdę nigdy nie widział żadnej walki na froncie. Jego kariera wojskowa była dość krótka. Najpierw odrzuciła go amerykańska komisja werbunkowa, bo był zbyt lekki i niski. Miał zaledwie 160 centymetrów wzrostu. Potem przez chwilę służył w Royal Canadian Air Force.

Początkowo Faulkner zakładał, że literatura fikcji nie odniesie zbyt wielkich sukcesów, ale szybko okazało się, że był w błędzie. Południowcy pokochali rozbudowane sagi, a w 1949 roku pisarz odebrał Nagrodę Nobla.

Akcja jego powieści toczyła się w rodzinnych stronach pisarza, w Oxfordzie. Miasto jest obecnie Mekką dla fanów twórczości Faulknera. Wielbiciele pisarza zanoszą na jego grób butelki z alkoholem w ramach uczczenia jego pamięci.

W końcu Faulkner był znany z picia najtańszych burbonów, jakie tylko zdołał znaleźć. Gdyby mógł wstać z grobu, to na pewno opróżniłby kilka butelek podczas tworzenia kolejnej monumentalnej powieści.

 

CZY LEWIS CARROLL PROPONOWAŁ ŚLUB JEDENASTOLATCE?

Lewis Carroll był płodnym pisarzem i poetą. Miał na koncie jedenaście utworów literackich, w tym kilka powieści. Jednak do dzisiaj za jego największe osiągnięcie uznaje się opisanie przygód Alicji w Krainie Czarów. Jednak nawet ta z pozoru niewinna opowieść nie uciekła od kontrowersji. Swego czasu uważano, że Alicja w Krainie Czarów, to w rzeczywistości opowieść o seksie, narkotykach i brytyjskim kolonializmie.

Krytycy literaccy i historycy analizowali twórczość Carrolla również pod kątem niewłaściwych uczuć w stosunku do małych dziewczynek. Pisarz został przesłuchany przez przyjaciół w związku z pasją robienia zdjęć roznegliżowanym dziewczynkom. Choć najprawdopodobniej już w tamtych czasach posądzano go o pedofilskie skłonności, to nigdy nie złapano go na gorącym uczynku.

Carroll był znany z bycia samotnikiem. Wśród dorosłych odznaczał się tym, że preferował towarzystwo małych dziewczynek. Na dodatek nigdy się nie ożenił. To wystarczyło, żeby społeczeństwo zaczęło podejrzewać go o niewłaściwe zachowanie.

Co ciekawe, w 1855 roku Lewis Carroll nawiązał przyjaźń z rodziną Liddellów – rodzicami trzyletniej Alice, która stanowiła dla pisarza inspirację do napisania powieści dla dzieci.

Choć nie jest to oficjalnie potwierdzona informacja, Lewis Carroll miał w 1963 roku zaproponować dziewczynce ślub. Alice miała wtedy 11 lat. Propozycja ślubu została odrzucona przez rodziców dziewczynki. Na dodatek to właśnie w tym samym roku Liddellowie przestali utrzymywać kontakty z pisarzem.

Pisarz prowadził pamiętnik, ale strony z tego okresu zostały wyrwane. Najprawdopodobniej nigdy nie uda się potwierdzić, co kierowało Lewisem Carrollem i jakie miał skłonności wobec dzieci. Tę tajemnicę zabrał do grobu.

 

ARTHUR CONAN DOYLE I WIARA WE WRÓŻKI

Nie jest tajemnicą, że twórca książek o najpopularniejszym detektywie świata był zwolennikiem okultyzmu i wiktoriańskiego spirytyzmu. Pisarz zajmował się także optyką.

Fascynowały go takie wynalazki jak aparaty fotograficzne czy technologia rentgenowska i fonografy. Dzięki tym urządzeniom zmienił się sposób postrzegania świata przez ludzi. Wiele niewyjaśnionych dotąd zjawisk okazało się błahymi problemami. Jednak w miejsce starych zagadek pojawiały się nowe, co tylko napędzało postęp.

Jednak dla Doyle’a spirytyzm pozostawał wielką tajemnicą, którą namiętnie próbował rozwikłać. Dość szybko stało się to jego obsesją i przyczyną upokorzeń. Osobiste tragedie sprawiły, że pisarz nadmiernie interesował się kontaktem z zaświatami.

Wszystko zaczęło się niedługo po tym jak jego syn i brat zmarli krótko po powrocie z frontu I wojny światowej. Doyle chciał nawiązać kontakt ze zmarłymi, więc często uczestniczył w seansach spirytystycznych.

Doyle przyjaźnił się z Harrym Houdinim. Jednak ich relacje pogorszyły się, odkąd pisarz zaczął uznawać iluzjonistę za chore psychicznie medium spirytystyczne. Doyle uważał, że sztuczki magiczne wykonywane przez Houdiniego to efekt działania sił paranormalnych.

W 1917 roku dwoje młodych ludzi zrobiło serię zdjęć, które miały przedstawiać dwie dziewczyny tańczące w lesie z grupą wróżek. Fotografie nie umknęły uwadze Arthura Conana Doyle’a. Około 1920 roku pisarz pisał książkę o istnieniu wróżek, która została opublikowana w 1922 roku.

Wielu ludzi, a razem z nimi Doyle, uwierzyło w prawdziwość zdjęć zrobionych przez fotografów. Pisarz uznawał fotografie za dowód na to, że siły nadprzyrodzone naprawdę istnieją. Z kolei dla sceptyków, wiara Doyle’a we wróżki była dowodem na to, że pisarz traci rozum. Zwłaszcza, że ostatecznie zdjęcia okazały się być sfingowane.

 

ŹRÓDŁA:

Zdjęcie pochodzi ze strony www.pexels.com na licencji CC Zero.

Reader’s Digest

Mark Twain – marki posługujące się jego nazwiskiem

Twórca i redaktor bloga Kultura Masowa. Uwielbia twórczość Edgara Allana Poego i Salvadora Dali. Oprócz czytania książek, rysowania i oglądania filmów, wie co się dzieje na europejskich boiskach piłkarskich.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *