Alicja w Krainie Czarów – dragi i seks opisane w zwykłej bajce dla dzieci?

kuba rozpruwacz
  • 42
  •  
  •  

Czy Alicja w Krainie Czarów to tylko niewinna bajka dla dzieci, czy może opowieść o seksie, narkotykach i kolonializmie? Istnieją środowiska twierdzące, że tak.

Dla dzieci ta opowieść jest niemal równie ekscytująca, co przygody Harry’ego Pottera. Bo kto by pomyślał, żeby połączyć narkotyczną wizję świata z kilkuletnią dziewczynką przedostającą się do baśniowej krainy przez króliczą norę. Ta ostatnia, zdaniem niektórych środowisk jest freudowskim symbolem mającym tłumaczyć pedofilskie skłonności Lewisa Carrolla, ale to temat na inną dyskusję.

 

WYSTAWA Z OKAZJI 150-TYCH URODZIN KSIĄŻKI

Kilka lat temu w Nowym Jorku pojawiła się wystawa z okazji 150-lecia wydania książki. Już wtedy wałkowano temat podejścia Lewisa Carrolla do małych dziewczynek i jego stosunek do narkotyków.

Osoby odpowiedzialne za zorganizowanie wystawy tłumaczyły, że czasy, w których żyjemy to ciągła potrzeba poszukiwania sensacyjnych wiadomości. W XXI wieku narkotyki, seks i rock ‘n’ roll są obecne wszędzie. Trudno się temu dziwić. Po przeczytaniu artykułów i wpisów blogowych można odnieść wrażenie, że dobranocna bajka jest w rzeczywistości alegorycznym obrazem kontrkultury hipisowskiej.

Zdaniem krytyków Alicja w Krainie Czarów zawiera parabolę brytyjskiego kolonializmu i niezliczone nawiązania do narkotyków. Nie można pominąć też tej nieszczęsnej króliczej nory, na którą Freud z pewnością by się uśmiechnął.

 

PODEJRZENIA O PEDOFILIĘ

Opowieść rozpoczyna krótka rymowanka, z której wynika, że autor zabrał na wycieczkę łódką, trzy małe dziewczynki. Gdyby pisarz żył w 2018 roku, to inaczej dobrałby słowa, bo od razu ktoś posądziłby go o pedofilię. Czasami naprawdę aż trudno wyplenić z głowy przekonanie, że każdy przejaw życzliwości wobec dziecka może zostać źle odebrany.

Oczywiście nie istnieją żadne dowody na to, że Lewis Carroll był pedofilem. Chyba, że komuś wystarczy fakt, że dorosły facet lubił spędzać czas z dziećmi, które czasami siadały mu na kolanach albo pozowały mu do zdjęć. Pisarz uwielbiał też fotografować nieletnie dziewczyny.

 

CYTATY Z ALICJI W KRAINIE CZARÓW

Kiedy umarła wiktoriańska pruderia i narodziła się psychoanaliza, krytycy jeszcze raz spojrzeli na tekst książki i dokonali co najmniej dziwnych odkryć. Od tamtej pory „królicza nora” stała się „pochwą”, „klucze otwierające zamki” alegorią odbycia „stosunku seksualnego”, a „Pan Gąsienica” to klasyczny „fallus”. Niektórzy poszli o krok dalej i słona woda na podbródku Alicji skojarzyła im się z masturbacją. Można się tylko domyślać, dlaczego.

Pewien literaturoznawca – William Empson – powiedział kiedyś, że przejście przez króliczą norę to metafora stosunku seksualnego, zaś Alicja jest płodem, który narodzi się jako kobieta wyłącznie w momencie, gdy sama zostanie matką. Pokrętnie to brzmi, ale fakty są takie, że opowieść o małej Alicji do dzisiaj uchodzi za problematyczne dzieło, bowiem rzadko się zdarza, żeby jeden tekst miał co najmniej trzy odmienne oblicza.

 

KAPELUSZNIK Z ALICJI W KRAINIE CZARÓW

Przygody dziewczynki, która wpadła do Króliczej Nory obfitowały w spotkania z dziwacznymi postaciami. Jedną z nich był Szalony Kapelusznik – uczestnik niemiłosiernie długiej przerwy na herbatkę i ofiara kłótni z Czasem. W wiktoriańskiej Anglii, kapelusznicy zwykle uchodzili za ekscentryków. Podobno szaleństwo było ich chorobą zawodową.

Ciągle byli zdezorientowani, mówili niewyraźnie i często od rzeczy. Ludzie mieli ich za ponuraków. Te dziwaczne odstępstwa od normy wynikały z technik stosowanych w warsztatach. Podczas produkcji filcu stosowano azotan rtęci. W wyniku wdychania oparów tej substancji, dochodziło do rozległych uszkodzeń układu nerwowego.

Z tego wynika, że Lewis Carroll przedstawił w swojej opowieści świat, w którym sam się obracał. Dzięki znajomości podobnych faktów, możemy spojrzeć na przygody Alicji pod zupełnie innym kątem. Pomaga nam w tym między innymi Kapelusznik.

 

ALICJA W KRAINIE CZARÓW (CZY NARKOTYKÓW)?

Na początku lat 60-tych pojawił się trend na doszukiwanie się narkotycznych podtekstów w opowieści. Hipisi, którzy zakochali się w opowieści Lewisa Carrolla, byliby zadowoleni z tego tytułu. Dla nich to nie była zwykła bajka tylko jeden wielki narkotyczny trip.

Trudno się temu dziwić, skoro Pan Gąsienica pali fajkę wodną, a Alicja podgryza grzybki, które zmieniają jej świadomość. Atmosfera opowieści odstaje od przyjętych w świecie realiów – może dlatego, że to bajka dla dzieci i najważniejsza jest wyobraźnia.

Sądzę, że hipisi nie zastanawiali się wówczas nad motywacjami Lewisa Carrolla. Przecież królik cały czas leci na speedzie (w Disneyowskiej odsłonie ma nawet czerwone oczy). Jakby tego było mało, w Krainie Czarów czas płynie inaczej.

 

NAWIĄZANIA W FILMIE I W MUZYCE

Jednak nie tylko produkcja Disney’a podtrzymuje w ludziach przekonanie o narkotycznych podtekstach w książce. W trylogii braci Wachowskich, jeden z bohaterów mówi:

Bierzesz niebieską pigułkę, historia się kończy i budzisz się w łóżku i wierzysz w cokolwiek, w co tylko chcesz wierzyć. Bierzesz czerwoną pigułkę, zostajesz w Krainie Czarów, a ja pokazuję ci jak głęboka jest królicza nora.

A grupa muzyczna Jefferson Airplane, śpiewała swego czasu:

When the men on the chessboard get up/ And tell you where to go/ And you’ve just had some kind of mushroom/ And your mind is moving low/ Go ask Alice, I think she’ll know.

Prawda jest taka, że podobne powiązania i zarzuty znajdziecie na licznych forach i w artykułach, ale eksperci podchodzą do tego sceptycznie. Nie ma twardych dowodów na to, że Lewis Carroll był narkomanem i w jakiś pokrętny sposób próbował wyprać mózgi dzieciakom, oswajając je z narkotykami.

Kontrowersje wokół książki wzięły się głównie z faktu, że Lewis Carroll miał dość nietypowe zainteresowania. Mówiąc  wprost, lubił oglądać przez obiektyw roznegliżowane dziewczynki, co już w dzisiejszych czasach, znacznie wpłynęło na jego autorytet.

Nie zapominajmy jednak, o czym najprawdopodobniej traktowały przygody Alicji w Krainie Czarów. Carroll napisał o dojrzewaniu, walce z akceptacją własnego ciała, a także o poszukiwaniu swojego „ja” w świecie zdominowanym przez dorosłych. Cóż, możliwe, że Lewis Carroll był Kubą Rozpruwaczem i w gruncie rzeczy miał dobre intencje. Jednak zmieniająca się na przestrzeni lat moralność, zrobiła swoje.

 

ŹRÓDŁA:

Zdjęcie pochodzi ze strony Flickr – autorem fotografii jest Russ Sanderlin.

BBC Culture

The Huffington Post

Twórca i redaktor bloga Kultura Masowa. Uwielbia twórczość Edgara Allana Poego i Salvadora Dali. Oprócz czytania książek, rysowania i oglądania filmów, wie co się dzieje na europejskich boiskach piłkarskich.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *