Niezwykłe rytuały i nawyki znanych pisarzy

pisarz
  • 72
  •  
  •  

Mówi się, że rutyna zabija. Dla wielu par zwykle jest gwoździem do trumny dla związku. Jednak jak to jest z miłością do tworzenia? Okazuje się, że zgoła inaczej. Wielu znanych pisarzy oddawało się jakiejś rutynowej czynności przed lub w trakcie pracy nad nowymi książkami.

Całkiem możliwe, że dla przedstawionych poniżej artystów pewne rytuały były swego rodzaju odruchami Pawłowa. Nieważne jak było naprawdę, najważniejsze jest samo dzieło, które powstało na końcu tego żmudnego procesu jakim jest tworzenie.

 

JANE AUSTEN CO RANO GRAŁA NA FORTEPIANIE

Przeczytałem gdzieś, że w epoce, w której żyła pisarka, wiele kobiet grało na instrumentach. Jane Austen również grała – podobnie jak bohaterowie jej książek. W czasach, kiedy nie istniał swobodny dostęp do elektryczności, nie było wielu możliwości, by posłuchać muzyki.

Jeśli w domu nie było pianina lub innego instrumentu, na którym ktoś mógł zagrać, to jedyna okazja do posłuchania czegokolwiek nadarzała się dopiero w kościele.

To były smutne czasy. Dzisiaj już nikt nie wyobraża sobie życia bez muzyki. Sam podczas pisania tego tekstu słucham różnych kawałków. Bez tego ciężko byłoby mi pracować nad wpisami.

Jane Austen ćwiczyła grę na pianinie każdego ranka – zanim jeszcze inni członkowie jej rodziny rozpoczęli dzień. O 9 przerywała grę i przygotowywała śniadanie. Potem spędzała resztę poranka w pokoju i zajmowała się pisaniem.

 

ERNEST HEMINGWAY PISAŁ RĘCZNIE STOJĄC PRZY BIURKU

Hemingway zaczynał pracę wcześnie rano, bo wiedział, że nikt nie będzie mu przeszkadzał. Jego plan dnia był prosty – pisał około 500 słów i miał wolne. Czasami tworzył dłużej i udawało mu się napisać 1000, a nawet 1500 słów. Wtedy wiedział, że kolejnego dnia może sobie zrobić wolne i poświęcić czas na jakieś drobne przyjemności.

Znając biografię Ernesta Hemingway’a wiadomo, że pisarz w wolnym czacie pił rum i wędkował. Lubił też podróżować, kochał spędzać czas na plaży w Hawanie.

Hemingway tworzył na stojąco. Zwykle pisał ołówkiem przy wysokim blacie (przy zwykłym biurku byłoby mu niewygodnie na stojąco). Na maszynie zapisywał tylko proste fragmenty tekstu, na przykład dialogi. Kończył pracę tylko w momencie przejścia do nowej sceny, żeby następnego dnia mógł bez problemu wskoczyć w kierat i lecieć dalej.

 

STEPHEN KING CODZIENNIE PISAŁ MINIMUM 2000 SŁÓW

A oto następny pisarz, który miał ścisły harmonogram twórczości. Rzemieślnicza praca Stephena Kinga to doskonały dowód na to, że wena to pojęcie dla dyletantów i leni, którzy wolą się tłumaczyć niż wziąć do roboty.

Kiedyś w jednym z wywiadów dziennikarz zapytał go czy to prawda, że codziennie pisze 2000 słów. Pisarz zażartował, że robi wyjątek tylko w urodziny, Boże Narodzenie i 4 lipca. Stephen King to przykład człowieka pracy, niezmordowanego intelektualisty kochającego stukanie w klawiaturę.

Amerykański król gawędziarstwa – bo królem horroru raczej nie można go nazwać, biorąc pod uwagę rozpiętość gatunkową książek – zaczyna zwykle około 9 rano. Kiedy był młodszy kończył zwykle w okolicach 13:30. Obecnie, kiedy nawet jego dopadła starość pisarz zwykle zjada przy biurku lunch i kończy pracę około 15 czy 16.

Jedyna rzecz, która przez lata się nie zmieniła to nawyk pisania dwóch tysięcy słów dziennie. Całkiem możliwe, że to właśnie dzięki tej codziennej rutynie Stephen King nigdy nie wypadł z rytmu. Nie zniszczył go nawet tragiczny wypadek, ekscesy z narkotykami czy hektolitry alkoholu, które wlewał w siebie między 30-stym i 40-stym rokiem życia.

 

GEOGRE ORWELL PISAŁ W PRACY

George Orwell to geniusz przedsiębiorczości. Do tej pory myślałem, że tylko studenci pracujący na wyspach w galeriach handlowych wykorzystują chwilę nudy na zajrzenie do podręcznika przed weekendowymi zajęciami na studiach.

Dzisiaj wiem, że również George Orwell potrafił sobie dobrze zorganizować czas. Mając 31 lat pracował na pół etatu jako sprzedawca w sklepie z używanymi książkami w Londynie. Warunki pracy w księgarni były idealne do tego, by mógł spokojnie pracować nad własnymi książkami.

Orwell otwierał sklep o 9 rano. Po załatwieniu kilku rutynowych spraw mógł przez następne cztery godziny spokojnie pisać. Do księgarni nie przychodziło zbyt wielu klientów. Można powiedzieć, że ktoś płacił pisarzowi za siedzenie w sklepiku.

 

HARUKI MURAKAMI ZACZYNA PISAĆ O 4 NAD RANEM

Jeśli chodzi o twórczość japońskiego pisarza i eseisty, to na ten moment przeczytałem tylko Zniknięcie słonia – serdecznie polecam. Pisarz był wielokrotnie faworytem w wyścigu po Literacką Nagrodę Nobla, ale jak do tej pory wciąż ktoś inny wygrywał.

Całkiem niedawno nominowano go do nagrody Alternatywnego Nobla. Pisarz podziękował za nominację, podkreślił, że to dla niego zaszczyt, jednak ostatecznie poprosił o wykreślenie z listy potencjalnych zwycięzców. Haruki Murakami napisał w liście do Nowej Komisji, że woli skupić się na pisaniu – z daleka od zainteresowania mediów i mainstreamowej publiczności.

Zostawmy za sobą dygresję i wróćmy do pisarskich nawyków Murakami. Pisarz wstaje o 4 rano i przez kolejne pięć lub sześć godzin tworzy. Po południu przebiega 10 kilometrów lub idzie na basen. Potem zajmuje się tym, co zwykle robią pisarze w wolnej chwili – czyta książki albo słucha muzyki.

Haruki Murakami twierdzi, że rutyna, którą sobie wypracował jest dla niego ważna, bo dzięki niej ma mentalną i fizyczną siłę do stałej pracy. Jego zdaniem siła fizyczna i psychiczna jest tak samo ważna jak wrażliwość artystyczna.

 

FRANZ KAFKA PISAŁ, KIEDY JEGO RODZINA SPAŁA

Pisarz może nie tyle lubił, co musiał zadowolić się tworzeniem późną porą. Kiedy mieszkał z rodziną w Pradze w małej klitce, nie miał własnego gabinetu, w którym można było się zamknąć i pisać z dala od jazgotu rodziny.

Franz Kafka mógł się w pełni skupić tylko wtedy, kiedy jego bliscy zapadali w sen. W mieszkaniu robiło się cicho i nawet sąsiadów nie było słychać. Mogę sobie wyobrazić takie warunki pracy, bo mieszkając jeszcze w rodzinnym domu często robiłem coś właśnie późnym wieczorem lub nawet w nocy.

Podobno Franz Kafka często zarywał całe noce, by pisać. To się nazywa poświęcenie dla sztuki – w końcu o ósmej rano musiał się zameldować w pracy.

 

MARK TWAIN NIE JADŁ I NIE PIŁ W TRAKCIE PRACY

To będzie prawdziwa petarda. Fakt, że Mark Twain zaniedbywał zdrowe nawyki żywieniowe, to małe piwo w porównaniu do tego, jakie polecenia wydawał rodzinie. Budził się wcześnie rano, by zjeść obfite śniadanie. Dzięki temu mógł pracować przez cały dzień (aż do późnego popołudnia) i czasami nawet nie zauważał, że przegapił obiad.

Jednak w życiu Twaina nie tylko konieczność jedzenia była problemem. W pracy nad tekstami przeszkadzał mu jeszcze hałas – żeby być dokładnym, nawet najcichszy odgłos potrafił wybić go z rytmu.

Rodzina pisarza była przeszkolona jak powinna się zachowywać, kiedy on pracował. Podobno nie można się było do niego nawet zbliżyć. Jeśli jednak ktoś pilnie potrzebował pomocy pisarza, to miał mu dać specjalny znak. Chodziło o dmuchnięcie w gwizdek – tylko trzeba to było robić z drugiego końca domu – w taki sposób, żeby Twain usłyszał delikatny, ale charakterystyczny odgłos.

Z kolei w niedziele pisarz nie pracował. Spędzał wolny czas z żoną i oddawał się swojemu ulubionemu zajęciu – paleniu tytoniu.

 

VICTOR HUGO PIŁ KOGEL-MOGEL PRZED PISANIEM

Oto kolejny twórca, który ściśle podporządkowywał się codziennej rutynie. Budził go odgłos strzałów dochodzący z pobliskiego fortu. Victor Hugo wypijał filiżankę kawy, potem czytał list od dziewczyny mieszkającej kilka domów dalej.

Następnie wypijał kogel-mogel i zamykał się w swoim małym gabinecie. Hugo miał bzika na punkcie posiadania swojej własnej przestrzeni – takiego własnego Idaho. W pokoju znajdowało się małe biurko umiejscowione dokładnie naprzeciwko lustra. Hugo siadał w tej osobliwej scenerii i tworzył aż do 11 przed południem.

 

CHARLES DICKENS POTRAFIŁ PISAĆ TYLKO W CAŁKOWITEJ CISZY

A oto kolejny psychofan absolutnej ciszy podczas pracy. Stephen King raczej by go nie zrozumiał, bo wielokrotnie podkreślał, że podczas pracy słucha głośnej muzyki – raczej heavy metalowej rąbanki, która ponoć może komuś pomóc się skupić.

Podczas urządzania swojego pokoju do pracy, Charles Dickens poszedł o krok dalej niż inni jego koledzy po fachu. Zainstalował podwójne drzwi, które miały za zadanie lepiej izolować dźwięki z zewnątrz. Gabinet pisarza był urządzony w dbałości o najdrobniejsze szczegóły.

Biurko stało naprzeciwko okna. Na blacie stały różne gadżety – w pracy posługiwał się gęsim piórem i niebieskim atramentem. Nie wiedzieć czemu, Dickens potrzebował również ostrego noża do papieru, świeżych kwiatów i dwóch statuetek odlanych z brązu zdobiących biurko.

 

KURT VONNEGUT CHODZIŁ JAK ZEGAREK

Pisarz zajmował się literaturą postmodernistyczną i science-fiction. Prowokował czytelnika swoją twórczością – zwłaszcza tą słynną dziurą w zadku. Choć Kurt Vonnegut uwielbiał zabawę formą i tworzył dobre teksty, to najbardziej znany jest z powieści Rzeźnia numer 5.

W życiu artystycznym pisarz podporządkowywał się planowi, dzięki któremu wena nie była mu potrzebna, by tworzyć. W 1965 roku napisał list do żony, w którym opisywał swoją codzienną rutynę i pisarskie nawyki.

Budził się około 5:30 i pracował aż do 10. Potem zwykle wychodził z domu, by załatwić jakieś sprawy. Po drodze wpadał na pół godziny na basen. Około południa wracał do domu, żeby przejrzeć pocztę, odpisać na listy i zjeść obiad.

Po południu przygotowywał się do lekcji lub uczył, a wieczorami pił szkocką whisky. Do kieliszka czytał i słuchał jazzu. Około 22 kładł się spać, by rano powtórzyć cały proces.

 

JOHN STEINBECK I JEGO 6 STRATEGII NA RZECZ WYDAJNOŚCI

Na początek mała dygresja – jeśli nie znacie twórczości Steinbecka, to na początek zajrzyjcie do opowiadania Myszy i ludzie. Myślę, że będziecie zadowoleni. (Jeśli czytaliście już jakieś książki tego autora, to podzielcie się swoimi przemyśleniami w komentarzach – stworzymy bazę dla potomnych.)

W lutym 1962 roku John Steinbeck napisał list do przyjaciela, w którym zawarł listę porad mających pomóc w zwiększeniu wydajności podczas tworzenia. Widocznie laureat Literackiej Nagrody Nobla również nie do końca wierzył w cudowne działanie weny.

Nie on pierwszy i nie ostatni postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. Ktoś mądry powiedział kiedyś, że jeśli jesteś profesjonalistą to nie możesz liczyć na wenę, musisz zapierdalać.

  • Pisz jedną stronę dziennie – kiedy wreszcie skończysz, zawsze będziesz zaskoczony.
  • Pisz swobodnie i szybko – wyrzucaj myśli na papier. Nie koryguj i nie przepisuj, dopóki nie skończysz całości. Korekta niedokończonego dzieła jest zwykle usprawiedliwieniem dla przerwania pracy nad nowymi rozdziałami.
  • Zapomnij o krytyce. Bezimienna i liczna publiczność przerazi Cię na śmierć. A poza tym – w przeciwieństwie do teatru – dla pisarza liczna publiczność nie istnieje. Kiedy piszesz, Twoja widownia składa się tylko z jednego czytelnika. Podczas tworzenia, wymyśl sobie, do kogo kierujesz dzieło.
  • Jeśli jakaś scena Cię przerasta, ale sądzisz, że jednak powinieneś ją umieścić w książce, to omiń ją na chwilę i pisz dalej. Kiedy skończysz całość, możesz wrócić do problematycznej sceny i jeszcze raz się nad nią zastanowić. Może się okazać, że sprawiała problemy, bo jest niepotrzebna.
  • Jeśli piszesz dialog, to wypowiadaj kwestie na głos. Będziesz wiedział czy są dość naturalne.
  • Uważaj na sceny, które są dla Ciebie ważne – ważniejsze od innych scen.

 

LEW TOŁSTOJ PISAŁ CODZIENNIE

Rosyjski wirtuoz pióra – jeden z panteonu najwybitniejszych pisarzy świata – w dość prostych słowach wypowiadał się na temat samego tworzenia. Autor Wojny i pokoju uważał, że tylko rzetelna i codzienna praca jest w stanie zapewnić sukces w nierównej walce z dopadającą nas czasem niechęcią do działania.

Podobnie jak Mark Twain, Lew Tołstoj pisał w ciszy i w samotności. Nikt nie mógł wejść do jego pokoju. Zwykle drzwi do jego gabinetu były zamknięte na klucz, by na pewno nikt nie wszedł do środka w niewłaściwym momencie.

Tołstoj i Twain mieli ze sobą naprawdę wiele wspólnego. Rosyjski pisarz również zjadał śniadanie, po którym przez wiele godzin nieprzerwanie pracował. Dopiero późnym popołudniem siadał do obiadu. Podczas posiłków nigdy nie był zbyt rozmowny.

 

ŹRÓDŁA:

Zdjęcie pochodzi ze strony www.pexels.com – licencja CC Zero.

Stephen King – Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika

www.rd.com – 14 fascinating Daily rituals of famous authors

www.janeaustensworld.wordpress.com

Mateusz Maludziński - autor bloga Kultura Masowa

Twórca i redaktor bloga Kultura Masowa. Uwielbia twórczość Edgara Allana Poego i Salvadora Dali. Oprócz czytania książek, rysowania i oglądania filmów, wie co się dzieje na europejskich boiskach piłkarskich.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *