8 zaskakujących faktów o Tolkienie i Władcy Pierścieni!

8 zaskakujących faktów o Tolkienie i Władcy Pierścieni!
  • 98
  •  
  •  
  •  

Kiedy John Ronald Reuel Tolkien pisał Władcę Pierścieni, raczej nie spodziewał się, że zapewni sobie nieśmiertelną sławę. Jeśli wciąż jesteście spragnieni informacji o tym monumentalnym dziele, to zapraszam do czytania. Na pewno znajdziecie fakty, o których nie mieliście pojęcia.

TOLKIEN NIE WYMYŚLIŁ HISTORII PIERŚCIENIA

Podobno pisarz nie cierpiał alegorii. Wielokrotnie powtarzał, że nie powinno się stosować uproszczeń, by dowiedzieć się co autor miał na myśli. Mimo to, nie oburzał się, kiedy ktoś próbował się doszukać jakichś uniwersalnych wartości w jego opowieściach.

Mimo to, że współczesność wygląda inaczej niż świat przedstawiony przez Tolkiena, to w gruncie rzeczy ludzie wciąż przeżywają podobne rozterki co bohaterowie ze Śródziemia. Wystarczy przypomnieć sobie słowa Aragorna wypowiedziane do Pippina – Kto nie umie w potrzebie rozstać się ze skarbem, jest jak niewolnik w pętach.

Pamiętamy, że niedługo później Pippin musiał porzucić ozdobę otrzymaną od elfów, żeby rozbita Drużyna Pierścienia mogła znaleźć porwane przez orki hobbity.

Wielu ludzi próbuje odpowiedzieć sobie na pytanie – czym właściwie jest pierścień? Dla niektórych jest metaforą grzechu – antytezą ludzkiej moralności – bo kusi tych, którzy znajdują się w jego zasięgu. Chce, żeby wpuścili do serca zło. Dla innych złota obrączka stała się alegorią współczesnego państwa.

W odniesieniu do państwa, trudno nie wspomnieć o polityce. Gandalf, Elrond czy Galadriela wiedzieli, że nie należy przyjmować pierścienia. Niezależnie od tego, jak szlachetne są intencje osoby noszącej pierścień, efektem końcowym i tak będzie zepsucie.

Pokusa posiadania obrączki jest na tyle wielka, że tylko najszlachetniejsi są na tyle silni, by ją odrzucić. Może dlatego o polityce mówi się, że jest brudna?

RZYMSKI PIERŚCIEŃ INSPIRACJĄ TOLKIENA

Dwunastogramowy, złoty pierścień należący do Rzymianina imieniem Silvianus stał się inspiracją dla J. R. R. Tolkiena do napisania Władcy PierścieniWedług historyków, pierścień został znaleziony w 1785 roku w pobliżu Silchester, w południowej Anglii. Znalazcą okazał się pewien rolnik, który niedługo później sprzedał artefakt zamożnej rodzinie Chute’ów.

Kilkadziesiąt lat później znaleziono tabliczkę, zgodnie z którą pierścień miał należeć do Rzymianina. Obrączka została skradziona, dlatego Silvianus rzucił klątwę na złodzieja oraz jego rodzinę, która miała trwać dopóki przedmiot nie zostanie zaniesiony do świątyni boga Nodensa (celtyckie bóstwo czczone w rzymskiej Brytanii – przyp. red.).

R. R. Tolkien studiował historię rzeczonego pierścienia na dwa lata przed przystąpieniem do pracy nad Hobbitem. Zdaniem badaczy literatury to właśnie ten pierścień stanowił inspirację dla pisarza, a historia związana z klątwą i odniesieniem go do świątyni, stała się osią Władcy Pierścieni.

KTO WYMYŚLIŁ HISTORIĘ PIERŚCIENIA?

Choć wszyscy doskonale znamy zarówno Władcę Pierścieni jak i Hobbita, to wciąż niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, że idea przedstawiona w powieściach Tolkiena, była znana dużo wcześniej.

Całkiem możliwe, że Tolkien zapożyczył ideę potężnego pierścienia zdolnego do zniewolenia nawet najszlachetniejszego człowieka. Wieki temu na pomysł spisania historii pierścienia w kontekście moralności, wpadł sam Platon. W książce Republika filozof opisał pierścień dający właścicielowi niewidzialność.

W opowieści uczonego, król Gyges miał przodka, który był pasterzem. Pewnego razu doszło do trzęsienia ziemi, w wyniku którego w górach otworzyła się jaskinia. Pasterz znalazł w środku zwłoki, ale były one dużo większe niż ciało zwykłego człowieka.

Na palcu zmarłego znajdował się pierścień. Pasterz go zabrał. Po pewnym czasie mężczyzna zrozumiał, że to nie był zwykły pierścień, bo dzięki niemu człowiek mógł znikać, kiedy tylko chciał.

Siła pierścienia sprawiła, że wzrosły ambicje zwykłego pasterza, który nie chciał już być parobkiem pod rządami króla, tylko pragnął zostać jednym z jego doradców. Jednak, kiedy dotarł do pałacu, spotkał się z królową. Uwiódł ją i pokazał jej moc pierścienia. Potem, z jej pomocą, zabił króla i sam stał się nowym władcą.

MORALNOŚĆ WYMYŚLILI LUDZIE

W dziele Platona widać dokładnie, że moralność to twór społeczny, który kontroluje każdą jednostkę, żeby utrzymać ją w ryzach. Platon wierzył, że jeśli sankcje za złe zachowania zostałyby zniesione, to prawdziwa natura człowieka mogłaby się ujawnić. Cóż, słyszałem już kiedyś, że gdyby nie kara za morderstwo, to byłoby łatwiej zabijać innych.

Według dzieła filozofa powinny istnieć dwa tak silne pierścienie – jeden sprawiedliwy, a drugi niesprawiedliwy, żeby mogły nawzajem redukować swoje moce. Wszystko dlatego, że żaden człowiek nie jest zbudowany ze stali, więc nie mógłby się oprzeć woli pierścienia. Każdy chciałby zostać bogiem wśród ludzi, gdyby miał taką możliwość.

Opowieść o pierścieniu mocy to prosta historia na temat ludzkiej natury. Można powiedzieć, że Tolkien rozbudował ten wątek i przeniósł go do naszych czasów. Dzięki temu współczesnym ludziom łatwiej było zrozumieć myśli formułowane kiedyś przez samego Platona.

WŁADCA PIERŚCIENI – ILUSTRACJE DO AMERYKAŃSKIEGO WYDANIA

Po śmierci Tolkiena jego syn Christopher posegregował korespondencję ojca, wśród której znalazł list zaadresowany do Walta Disneya. Pisarz nie zgodził się na to, by ilustracje do amerykańskiego wydania powieści wykonało studio Disneya.

W 1937 roku, kilka miesięcy przed publikacją brytyjskiego wydania Hobbita, wydawnictwo zajmujące się prozą Tolkiena poinformowało, że wielka amerykańska firma jest zainteresowana wypuszczeniem książek o Śródziemiu w USA. Cóż, jeszcze wtedy w Stanach Zjednoczonych ludzie nie mieli pojęcia kto napisał Władce Pierścieni. Nawet później, przez długi czas społeczeństwo nie rozpoznawało w Tolkienie wielkiego literata.

Amerykańskie wydawnictwo zapewniało, że ilustracje do książek zostaną wykonane przez najlepszych rysowników, a Tolkien nie musiał się o co martwić. Pisarz miał jednak pewne wątpliwości, bo chciał wykonać ilustracje samodzielnie. Taką opinię podzielał również brytyjski wydawca, zachęcając autora do forsowania własnego zdania.

Ostatecznie firma zlokalizowana w Bostonie otrzymała list z dziesięcioma ilustracjami. Nie były to jednak prace Walta Disneya, tylko rysunki wykonane przez samego Tolkiena. Pisarz dopiął swego i od początku do końca był w stu procentach zaangażowany w powstanie powieści.

W ten sposób Hobbit wydrukowany pierwotnie w nakładzie 1500 egzemplarzy w Wielkiej Brytanii, dzisiaj jest drugą najlepiej sprzedającą się powieścią fantasy wszechczasów. Pierwsze miejsce należy do innej wielkiej powieści Tolkiena, którą jest Władca Pierścieni. Zaś na okładkach nigdy nie pojawiło się nazwisko Walta Disneya, a pisarz został na zawsze jedynym twórcą opowieści ze Śródziemia.

KLUB POETÓW I PIJAKÓW

Dzieła, które stworzył Tolkien, przysporzyły mu ogromnej sławy i wielkich pieniędzy. Jednak pisarz nie zajmował się wyłącznie snuciem fabuł do nowych opowieści. Był doskonałym lingwistą i profesorem. Napisał ponad 100 prac z dziedziny literatury i filologii. Ponadto współpracował przy powstaniu największego słownika języka angielskiego – Oxford English Dictionary. Pracował na Uniwersytecie Leeds, a także w Oksfordzie. Wraz z dwójką przyjaciół stworzył Klub Wikingów – organizację zrzeszającą lingwistów i historyków specjalizujących się w historii germańskiej i skandynawskiej.

Klub zrzeszał nie tylko profesorów, ale również studentów. Spotkania odbywały się w barach i w sali na kampusie uniwersyteckim. Członkowie klubu spotykali się regularnie, żeby czytać stare skandynawskie sagi, poezję, a także by poznawać mitologię nordycką. Klubowicze zajmowali się również tworzeniem. Pisali poezję i pieśni w języku staroangielskim. Pili przy tym tradycyjne trunki. Ze względu na nieformalny charakter spotkań, wrzawa i obecność alkoholu nie były niczym dziwnym. Zdarzało się, że ostra wymiana poglądów kończyła się mniejszą lub większą burdą.

Klub został rozwiązany w 1938 roku w wyniku śmierci jednego ze współzałożycieli Wikingów. Pisarz był później członkiem jeszcze kilku różnych organizacji, które również były znane z tego, że podczas spotkań nie stroniły od mocnego alkoholu podczas prowadzenia zażartych dyskusji.

PISANIE LEKIEM NA WOJENNĄ TRAUMĘ

Tolkien napisał kilka opowieści ze Śródziemia zaraz po tym jak wrócił z Francji, po zakończeniu udziału w I Wojnie Światowej. Zmagał się wówczas z infekcją tyfusu, której nabawił się podczas Bitwy nad Sommą. Na dodatek w czasie walk na froncie stracił wielu przyjaciół, co wywołało u niego traumę.

Zdaniem niektórych ekspertów pisanie było dla Tolkiena terapią po przebytym szoku. W ten sposób próbował pogodzić się ze stratą, a raczej starał się o niej zapomnieć. W efekcie czego, w latach 40-stych XX wieku powstał Hobbit. Po sukcesie pierwszej książki wydawcy zażądali od Tolkiena kontynuacji opowieści ze Śródziemia i tak zaczęła tworzyć się historia, którą dzisiaj doskonale znamy.

ALEGORIA WOJNY CZY POKOJU?

Na przestrzeni lat wielu krytyków doszukiwało się różnych przesłań w książce. Niektórzy twierdzili, że pisarz poukrywał przed światem jakieś alternatywne znaczenia.  Nie jest tajemnicą, że JRR Tolkien był gorliwym katolikiem. Nigdy się z tym nie krył i z tego względu pierwszym czego się doszukiwano były motywy religijne.

Jeżeli przemycał do swoich utworów motywy religijne to robił to w nienachalny sposób, bo na pierwszy rzut oka trudno się doszukać oczywistych nawiązań. Pisarz przyznał kiedyś, że napisał powieść w duchu chrześcijaństwa, ale zaprzeczył, że jest to bezpośrednia chrześcijańska alegoria.

Istniał jeszcze wątek kompletnie niezwiązany z religią. Niektórzy krytycy twierdzili, że powstająca w latach 40-stych XX wieku książka nawiązuje do konsekwencji wojny nuklearnej. Pierścień miał być alegorią broni atomowej, ale to tylko zdanie niektórych ludzi, bo pisarz odciął się od tej interpretacji. Przyznał jedynie, że pierścień miał być alegorią wielkiej mocy użytej do zdominowania słabszych.

NAWRÓCENIE CLIVE STAPLES LEWISA

Wracając na chwilę do religijnego wymiaru opowieści fantastycznej, nie można nie poruszyć wątku Opowieści z Narnii. Pewnie nie wszyscy wiedzą o przyjaźni, jaka łączyła Tolkiena i C.S. Lewisa. Biografowie obu panów są zgodni co do tego, że pisarze wzajemnie oddziaływali na swoją twórczość.

Mówi się nawet, że gdyby nie J.R.R. Tolkien, to Opowieści z Narnii nigdy by nie powstały. Autor serii książek był ateistą i dopiero znajomość z Tolkienem sprawiła, że przekonał się do wiary katolickiej. Na dodatek poszedł w swoich przekonaniach tak daleko, że jego najbardziej znane dzieło zostało uznane za klasyczną alegorię chrześcijaństwa. Jeśli jakiekolwiek dzieło miałoby służyć za fantastyczne odzwierciedlenie religii katolickiej, to byłaby to opowieść napisana przez C.S. Lewisa.

KIM NAPRAWDĘ BYŁ SAMWISE GAMGEE?

Choć Tolkien zarzekał się, że nie znosi alegorii ani różnego rodzaju prób doszukiwania się „co autor miał na myśli”, to w swoich utworach często sięgał po nawiązania. Bez wątpienia Hobbit czy Silmarillion to książki dopracowane pod każdym względem. W końcu pisarz na potrzeby swojej sztuki stworzył mitologię, a nawet języki, których odpowiedniki nie występują w realnym świecie.

Sam Gamgee to jeden z najważniejszych bohaterów opowieści o Pierścieniu Mocy. To on towarzyszył Frodo w podróży do Mordoru i wspierał go w chwilach słabości i zwątpienia. Był nawet gotów bezinteresownie nosić pierścień, gdyby Frodo nie dał sobie rady udźwignąć brzemienia. W dodatku Sam miał na tyle czyste serce, by nie dać się omamić sile przeklętego artefaktu.

Sampson Gamgee był pierwowzorem postaci hobbita Sama. W Polsce chyba nie należy on do grona szczególnie znanych postaci, ale warto wiedzieć, że Gamgee był chirurgiem. Urodził się we Włoszech, ale pracował w Wielkiej Brytanii.

Znany jest z wynalezienia opatrunku chirurgicznego wykonanego z waty. Stworzył go ze względu na niewystarczającą higienę podczas operacji i wysoką śmiertelność pacjentów. W Birmingham do tej pory tego rodzaju opatrunek nazywa się „Gamgee”. Podobno Sampson Gamgee miał bardzo podobny charakter do bohatera książek J.R.R. Tolkiena. Chirurg w swojej pracy poświęcał się dla dobra innych, podobnie jak hobbit Sam.

Na dodatek niektórzy twierdzą, że John Ronald Reuel Tolkien celowo wybrał nazwisko Cotton dla przyszłej żony hobbita Sama (Rose Cotton). W ten sposób zaakcentował związek między opatrunkiem z waty i chirurgiem, który go wynalazł.

LIST OD RODZINY GAMGEE

Historia związana z etymologią imienia i nazwiska wypłynęła za sprawą pewnego listu. Tolkien otrzymał kiedyś korespondencję od człowieka imieniem Sam Gamgee. Mężczyzna był zachwycony książką Tolkiena, więc chciał się dowiedzieć, dlaczego autor wybrał jego nazwisko dla bohatera powieści. Jednak w odpowiedzi udzielonej przez pisarza najciekawszy był ostatni paragraf, który przeczytacie poniżej.

Wiem, że moja książka jest dostępna w większości bibliotek publicznych.  Niestety jest dość droga (gdybyś chciał ją kupić). Jeśli natomiast Ty lub ktoś z Twojej rodziny chciałby się z nią zapoznać, mogę tylko powiedzieć, że będę bardzo szczęśliwy i dumny, jeśli przyjmiesz ode mnie podpisane egzemplarze wszystkich trzech tomów. Będzie to hołd autora dla rodziny Gamgee.

FILM WŁADCA PIERŚCIENI W LICZBACH

Jeśli nie widzieliście filmowej trylogii Władca Pierścieni, to nie czekajcie dłużej i zasiądźcie do seansu. Na pewno nie będziecie żałować, bo to monumentalne dzieło Petera Jacksona nie jednego zwali z nóg.

Przygotowałem dla Was krótkie zestawienie najciekawszych faktów z przebiegu produkcji. Jednak zanim o tym napiszę, chciałbym przypomnieć o kolejności, w jakiej powinniście oglądać. Chociaż seria Hobbit powstała dużo później, to nowi widzowie powinni obejrzeć najpierw filmy o przygodach Bilbo Bagginsa.

Potem w kolejności – Drużyna PierścieniaDwie wieżePowrót króla. Jeśli nie przepadacie za czytaniem książek, to nawet filmowa podróż przez Śródziemie nie zwiedzie Waszych oczekiwań – pod warunkiem, że lubicie filmy fantasy.

Jeśli chodzi o ciekawostki związane z produkcją, to w całym przedsięwzięciu wzięło udział 2400 filmowców i ponad 20 tysięcy statystów. Na potrzeby filmu stworzono około 50 tysięcy rekwizytów. W scenach przedstawiających największą z bitew wzięło udział 250 koni!

Produkcja trylogii zajęła 7 lat. Film zarobił na całym świecie prawie 3 miliardy dolarów!

SKOMPLIKOWANE DRZEWO GENEALOGICZNE PISARZA

Jak się okazuje z Tolkienem jest tak jak z Fryderykiem Chopinem i Mikołajem Kopernikiem. Różne narody roszczą sobie prawa do spuścizny tych trzech postaci historycznych. Jeśli chodzi o Johna Ronalda Reuela Tolkiena, to aż cztery państwa mogą uznawać się za jego ojczyznę – Anglia (gdzie żył i tworzył) RPA (gdzie się urodził), Saksonia (gdzie w przeszłości emigrowali jego przodkowie), a może nawet Polska.

Konkretnie chodzi o Gdańsk i Mazury. Ryszard Derdziński – badacz twórczości Tolkiena – zdobył dowody na to, że przodkowie pisarza żyli kiedyś na terenie Gdańska. Według ustaleń badacza ostatnim krewnym pisarza, który urodził się w Polsce miał być Daniel Gottlieh Tolkien, który przyszedł na świat w 1747 roku.

Ta teza znajduje potwierdzenie w dokumentach – między innymi chodzi o akt naturalizacji Daniela, który z Gdańska przeniósł się do Wielkiej Brytanii. Ryszard Derdziński uważa, że przodkowie J.R.R. Tolkiena mogli trafić do Gdańska z Mazur, a dokładniej z małej mazurskiej wsi Tołkiny. Niemiecka nazwa miejscowości brzmiała Tolkynen.

pochodzenie tolkiena

Pisarz posługiwał się niemal trzydziestoma językami obcymi i próbował się też nauczyć polskiego. W jednym z listów adresowanych do syna wspominał, że potrafi już pisać po rosyjsku, ale w polskiej mowie wciąż czuje się niepewnie. Co ciekawe, w swojej twórczości wspominał również o Polsce. W książce Potwory i krytycy znajdziemy takie zdanie:

Nie jestem Niemcem, choć moje nazwisko jest niemieckie (…) a po 200 latach krew pochodząca z Polski i z Saksonii jest prawdopodobnie pomijalnym składnikiem fizycznym (…)

Powstało już wiele różnych publikacji i artykułów na temat samego Johna Ronalda Tolkiena jak i jego twórczości.  Pisarz również stworzył wiele tekstów na temat Śródziemia – między innymi Silmarillion. Niemniej opracowania na temat jego dorobku artystycznego świadczą o tym jak ważną postacią dla popkultury był ten skromny brytyjski pisarz, który mimo wielkiej sławy i finansowego sukcesu, pozostał tym samym człowiekiem, jakim był przed napisaniem Władcy Pierścieni.

Grób Edith Tolkien i JRR Tolkiena

Tolkien – wizjoner i marzyciel – zmarł mając 81 lat. Jego żona Edith odeszła dwa lata wcześniej. Spoczęli we wspólnym grobie. Obok imienia Johna widnieje dopisek BEREN, zaś przy Edith – LUTHIEN. Czarodziej i czarodziejka po dwóch latach rozłąki byli znowu razem, a resztę historii już znacie.

ŹRÓDŁA:

Zdjęcie kościoła w Tołkinach autorstwa Ralf Lotys (Wikimedia Commons).

Zdjęcie wykorzystane we wpisie pochodzi z serwisu www.flickr.com – fot. wiredforlego na licencji Creative Commons.

The Vintage News – artykuł oraz ciekawostki dot. Filmu Petera Jacksona

tolkien.pun.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *