jak było naprawdę w alcatraz

Jak naprawdę było w Alcatraz?

  • 8
  •  
  •  
  •  

Kto nie słyszał o Alcatraz? To słynne, federalne więzienie położone na wyspie rzuconej na wzburzone wody Pacyfiku stało się legendą.

Wyspa znajduje się około 2 kilometry od brzegu morskiego San Francisco w Kalifornii. O sławie więzienia zdecydowali sami więźniowie. W latach 1934-1963 za kratami na wyspie przebywali najsławniejsi przestępcy.

Znani więźniowie z Alcatraz

Wśród najbardziej znanych postaci był Al Capone, zwany Człowiekiem z Blizną. Został skazany za uchylanie się od płacenia podatków. W Alcatraz spędził 5 lat i trafił tam zaledwie 10 dni po otwarciu więzienia. Al Capone został przeniesiony z więzienia w Atlancie za przekupywanie strażników i współwięźniów. W Alcatraz panował większy rygor, a co za tym idzie, szef mafii nie mógł liczyć na lepsze traktowanie.

Frank Morris spędził w więzieniu 2 lata. Znany głównie z tego, że zaplanował spektakularną ucieczkę z więzienia, która dla niego i kilku jego kompanów zakończyła się szczęśliwie. Przynajmniej nie zostali schwytani przez strażników. Jednak po przekroczeniu murów więzienia, zaginął słuch po Franku Morrisie.

Istnieje wiele teorii spiskowych na temat dalszych losów Morrisa i jego dwóch kompanów. Jednak najprawdopodobniej wszyscy utonęli. Nie znalazł się żaden wiarygodny świadek, który mógłby potwierdzić, co działo się z Frankiem Morrisem. Jednak jego ciała nigdy nie odnaleziono, dlatego poszukiwania zbiega trwają do dzisiaj.

George Machine Gun Kelly został skazany za porwanie i osadzony w Alcatraz. Co ciekawe, Kelly wkroczył na przestępczy szlak dopiero po poślubieniu kryminalistki, która nauczyła go posługiwania się karabinem maszynowym. Od tamtej pory George Kelly zyskał dość jednoznaczny przydomek.

Kelly zaczynał od przemytu alkoholu, potem napadał na banki, a na koniec trudnił się porywaniem bogatych biznesmenów i wyłudzaniem okupów. W Alcatraz odsiadywał dożywocie. W więzieniu nie wyróżniał się niczym szczególnym. Można powiedzieć, że był wzorowym więźniem. Tam też umarł na atak serca.

Życie na wyspie

Więzienie Alcatraz różniło się od każdego innego zakładu karnego. Przede wszystkim tym, że znajdowało się na wyspie. Prócz więźniów, izolacja od świata zewnętrznego dotyczyła również pracowników zakładu, ale również ich rodzin.

Szacuje się, że w tym samym okresie na wyspie mieszkało aż 300 osób – w tym również kobiety i dzieci. Na wyspie znajdowała się kręgielnia i sklep wielobranżowy. Jedynym połączeniem wyspy z San Francisco był prom. Mieszkające tam rodziny korzystały z przeprawy, kiedy chciały załatwić coś w mieście.

Ucieczki z Alcatraz

W ciągu 29 lat działania więzienia, aż 36 osadzonych próbowało ucieczki. Więźniowie z pewnością czuli się na wyspie wyobcowani i osaczeni znacznie bardziej niż w jakimkolwiek innym więzieniu. Ciekawy jestem jaka atmosfera panowała na wyspie. Dzieci pracowników więzienia dorastały w aurze roztaczanej przez bezwzględnych kryminalistów znajdujących się zaledwie „za ścianą”.

23 uciekinierów zostało schwytanych, ośmiu zginęło podczas próby ucieczki, zaś los pięciu więźniów do dzisiaj pozostaje tajemnicą.

Najbardziej znana ucieczka więzienna w historii Stanów Zjednoczonych miała miejsce w 1962 roku w Alcatraz. Frank Morris, Clarence Anglin i John Anglin wydostali się z więzienia i uciekli w odmęty Pacyfiku. W tym miejscu ślad po nich zaginął.

Mężczyźni przez wiele tygodni przygotowywali się do ucieczki. Pomysłodawcą i organizatorem był Frank Morris. Nie można im odmówić determinacji, ponieważ wydrążyli dziurę w ścianie więzienia za pomocą łyżek.

Przed ucieczką ukradli włosy od zakładowego fryzjera, które przymocowali do głów wykonanych z mydła. Stworzyli prowizoryczne manekiny, które ułożyli na pryczach, by nie wzbudzić podejrzeń strażnika podczas nocnego obchodu.

W noc ucieczki, przedostali się przez szyb wentylacyjny do korytarza, który prowadził na dach więzienia. Stamtąd przedostali się na ziemię. Potem wskoczyli do prowizorycznego pontonu i popłynęli dalej przez zatokę San Francisco.

Wtedy ślad po nich zaginął. Jednak do dzisiaj nie milkną echa tej spektakularnej ucieczki. Wciąż wymyślane są teorie spiskowe na temat dalszego losu uciekinierów. Jedno jest pewne – nikt ich już nie znajdzie.

Jak wyglądało życie na wyspie?

Nie ulega wątpliwości, że Alcatraz wzbudzało strach w każdym osadzonym. Jednak powodem tego strachu nie był zaostrzony rygor. Kryminaliści odsiadujący tam swoje wyroki zwykle byli bezwzględnymi i bezdusznymi postaciami. Strach w ich umysłach wzbudzała sama wyspa.

Trudno sobie wyobrazić, co mogli myśleć osadzeni wyglądający przez zakratowane okna na wzburzone fale rozbijające się z impetem o ostre skały. Na horyzoncie majaczyło San Francisco – ziemia obiecana, o której marzyło wielu. Jednak ucieczka z Alcatraz była prawie niemożliwa.

Choć wielu podejmowało próby, niektórym się udało opuścić wyspę, to wciąż nikt nie wierzy, że ktokolwiek przeżył przeprawę przez Pacyfik.

Humoru na pewno nie poprawiała aura panująca na wyspie. Strażnicy często chodzili w płaszczach nawet w środku lata. Wyspę często spowijała mgła i wilgotny wiatr przyciągający nawałnice.

Gdyby nie chciwi strażnicy i wpływowi więźniowie, Alcatraz byłoby całkowicie odcięte od świata. W więzieniu nie było radia, ani dostępu do gazet. Do osadzonych docierały tylko szczątkowe informacje ze świata zewnętrznego, głównie na temat wojny w Chinach i w Hiszpanii.

Nie było też zegarków, więc więźniowie nie mieli świadomości upływającego czasu. Trudno powiedzieć czy można to nazywać zaletą, czy może wadą więzienia. Cóż, wieczorami więźniowie mieli sporo czasu na czytanie. Największą popularnością cieszyły się wycinki z gazet, które docierały do więzienia dzięki skorumpowanym strażnikom. Przekazywane były z rąk do rąk aż do całkowitego zniszczenia.

Pisanie listów zza krat

Więźniowie mogli pisać listy adresowane tylko do krewnych. Żaden osadzony nie mógł wysłać listu do ukochanej. Podejrzewam, że chroniczna tęsknota była jedną z najcięższych kar dla więźniów.

Co ciekawe, osadzeni nie widzieli oryginalnych listów, które przychodziły do więzienia. Mieli dostęp jedynie do kopii i przeredagowanych listów napisanych przez personel więzienia.

Rząd amerykański miał całkiem dobry pomysł, budując więzienie na odizolowanej wyspie. Czynnik psychologiczny działający na więźniów trzymał ich tam mocniej niż żelazne kraty. Całkiem możliwe, że gdyby nie rosnące koszty utrzymania placówki, więzienie działałoby do dzisiaj. Czy życie za murami Alcatraz wyglądałoby tak samo jak wtedy? Tego się już nigdy nie dowiemy.

Źródła:

Zdjęcie do wpisu pochodzi ze strony www.pexels.com.

Autor wpisu

Mateusz M. (Autor)

Twórca i redaktor bloga Kultura Masowa. Uwielbia twórczość Edgara Allana Poego i Salvadora Dali. Oprócz czytania książek, rysowania i oglądania filmów, wie co się dzieje na europejskich boiskach piłkarskich.

Zobacz wszystkie wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *