Najstraszniejsze miejskie legendy - 4 historie, przez które nie zaśniesz

Najstraszniejsze miejskie legendy – 4 historie, przez które nie zaśniesz

  • 8
  •  
  •  


Miejskie legendy to historie, które istnieją tak długo jak istnieje cywilizacja i kultura. Ludzie lubią się bać – gdyby tak nie było, nie powstawałoby tyle horrorów, a Stephen King byłby zwykłym nauczycielem w znoszonej tweedowej marynarce i po pracy popijałby piwo w fotelu przed telewizorem.

W dobie internetu rozpowiadanie miejskich legend jest dużo prostsze niż kiedykolwiek wcześniej. Kiedyś trzeba było zebrać harcerzy w lesie przy ognisku i opowiedzieć historię, którą oni będą mogli przekazać dalej. Dzisiaj wystarczy dostęp do internetu i możesz przestraszyć miliony ludzi na całym świecie. Dobrym przykładem jest historia Slendermana.

Choć miejskie opowieści rzadko okazują się prawdą, to mimo wszystko są wizualizacją wszelkich ludzkich lęków i słabości. Całkiem możliwe, że opowiadanie tego typu historii innym ludziom działa dla opowiadającego jak terapia. W końcu może skonfrontować swoje obawy i porozmawiać o nich z innymi.

POSĄG KLAUNA

Historie o morderczych klaunach są już tak stare, że trudno uwierzyć, że wciąż powstają nowe. Dzięki wielkiemu sukcesowi jaki odniosła powieść Stephena Kinga pod tytułem TO, wizerunek klauna zdemonizował się jeszcze bardziej.

Od ponad 30 lat wiele osób kojarzy błazna z Pennywisem, na dodatek w zeszłym roku pojawił się remake wersji z lat 80., co na nowo rozbudziło wszelkie mordercze klauny poukrywane gdzieś głęboko w podświadomości ludzi.

Mniej więcej w 2006 roku w internecie pojawił się łańcuszek na temat posągu klauna. Legenda głosiła, że pewne małżeństwo chcąc spędzić trochę czasu poza domem, wynajęło zaufaną opiekunkę, która miała nocą przypilnować dzieci.

Z racji tego, że trochę się nudziła, pomyślała o oglądaniu telewizji. Odbiornik w salonie nie działał, dlatego zadzwoniła do pracodawcy i zapytała czy może oglądać telewizję w sypialni. Kiedy mężczyzna wyraził zgodę, opiekunka zapytała go jeszcze czy może zakryć czymś posąg klauna stojący w kącie pokoju. Mówiła, że przeraża ją do tego stopnia, że nie będzie w stanie skupić się na oglądaniu.

Mężczyzna nakazał jej natychmiast zabrać dzieci z domu i wyjść. Zadzwonił na policję, bo wiedział doskonale, że w jego domu nie było żadnego posągu.

SERYJNY MORDERCA INSPIRACJĄ DLA TWÓRCY MIEJSKIEJ LEGENDY?

Oczywiście nie wiadomo na pewno jaka jest geneza historii o posągu klauna. Są jednak osoby podejrzewające, że legenda wiąże się z pewnym seryjnym mordercą i gwałcicielem. John Wayne Gacy działał w Chicago w latach 1972-1978 – brutalnie zamordował 33 młodych mężczyzn. Ciała zakopywał na terenie posiadłości. Media ochrzciły go zabójczym klaunem. Gacy często przebierał się w strój klauna i występował charytatywnie przed dziećmi.

Jego krwawa działalność została przerwana w 1978 roku. Skazano go na śmierć, a wyrok wykonano 16 lat później, ale jego legenda nie umarła. Wciąż żyje w świadomości ludzi, bo nawiązania do Gacy’ego istnieją również w popkulturze.

Na podstawie poczynań mordercy nagrano trzy filmy, a także napisano biografię. Co ciekawe, John Gacy posiadał polskie korzenie. Jego dziadkowie wyemigrowali do Stanów Zjednoczonych i osiedlili się w Chicago – największym skupisku Polonii w USA. W latach morderczej aktywności, Gacy brał udział w organizacji polonijnej parady w mieście.

MARTWY CHŁOPAK

Nie wiem jak inaczej można nazwać tę legendę. Mam wrażenie, że taki tytuł wygląda najlepiej, choć oryginalnie opowieść nazywa się Aleja zakochanych. Legenda jest bardzo podobna do opowieści o kapitanie Haku. Znacie ją?

Chodziło o to, że para zakochanych pojechała do lasu, a siedząc już na tylnej kanapie usłyszeli w radio komunikat o tym, że z okolicznego szpitala psychiatrycznego uciekł groźny pacjent – miał piracki hak zamiast prawej dłoni. Para postanowiła czym prędzej odjechać z lasu. Po powrocie do domu spostrzegli, że w drzwi od strony kierowcy był wbity zakrwawiony hak. Wyglądało na to, że morderca chciał ich zaskoczyć, ale w momencie, gdy wbił hak w karoserię, udało im się odjechać i nie usłyszeli jego krzyku.

Historia o martwym chłopaku ma o wiele gorsze zakończenie. W jednej z wersji kochankowie znowu znajdują się w lesie, a kiedy jest już po wszystkim, chłopak idzie się wysikać. Kiedy długo nie wraca, dziewczyna postanawia sprawdzić, co się z nim stało.

Po chwili widzi w ciemnościach sylwetkę jakiegoś mężczyzny, ale nie jest to jej facet. Po kilku próbach rozmowy zdezorientowana wraca do auta i postanawia odjechać. Ruszając powoli słyszy cichy pisk-pisk-pisk. Po chwili wciska gaz do dechy, ale odjeżdża tylko kawałek, bo samochód został przywiązany liną do drzewa.

Nastolatka wyskakuje z samochodu i okazuje się, że na drugim końcu liny wisiał jej chłopak. Wtedy przerażona zdała sobie sprawę, że charakterystyczny pisk był spowodowany pocieraniem trampek o dach samochodu.

Legenda powstała najprawdopodobniej ku przestrodze. Ktoś nie chciał, żeby nastolatkowie włóczyli się po nocach w jakiejś podejrzanej okolicy i puścił plotkę o tajemniczym mordercy. Historia nie ma potwierdzenia w rzeczywistości – przynajmniej nie znalazłem informacji na ten temat. Ot, legenda jakich wiele – podobna do linii fabularnej licznych horrorów i książek grozy, a także zwykłych opowieści snutych przy ognisku podczas biwaku. Czy dzisiaj ktoś organizuje biwaki?

ŚMIERĆ WSPÓŁLOKATORA

Ta miejska legenda może przerazić, zwłaszcza jeśli jesteś studentem i mieszkasz w akademiku z jakimś współlokatorem. W opowieści krążącej po internecie mamy dwie dziewczyny – jedna z nich to sumienna uczennica, która przygotowuje się do egzaminu, a druga wybiera się na randkę z chłopakiem.

Kiedy dziewczyna wraca nocą z randki, zastaje ciemny pokój. Spodziewa się, że jej współlokatorka śpi, więc nie chcąc jej budzić, przedostaje się po ciemku do łazienki. Potem – nie zapalając światła – kładzie się spać. Dopiero rano odkrywa coś przerażającego. Jej koleżanka leży na łóżku cała we krwi. Nie żyje.

Jednak – choć trudno to sobie wyobrazić – dziewczyna dostrzega na ścianie coś o wiele bardziej przerażającego. Ktoś napisał krwią „Ciesz się, że nie zapaliłaś światła.”. To jedno zdanie wystarczyło, żeby zrozumieć istotę całej opowieści.

Ta mająca ponad 50 lat legenda również powstała po to, by napełnić nastolatków „dobrym strachem”. W końcu wyprowadzka z domu – na przykład na studia – oznacza, że okropności zewnętrznego świata stają się bardziej realne. Może jakiś zlękniony rodzic postanowił wymyślić coś, co przemówi do wyobraźni dziecka?

DUCH AUTOSTOPOWICZA

Historie o widmie autostopowicza są znane w różnych wariantach. Czytałem też opowiadanie Stephena Kinga o tej tematyce i podejrzewam, że podobnych tekstów powstało jeszcze przynajmniej kilka.

W wersji, którą znalazłem młoda para jechała na miesiąc miodowy. Chcieli spędzić czas w pensjonacie z widokiem na morze. Pędzili autostradą przez północne wybrzeże Kalifornii. W środku nocy zauważyli przy drodze postać w białej sukni. Na początku ominęli autostopowiczkę, ale postanowili zawrócić, bo wydawało im się, że dziewczyna potrzebuje pomocy.

Zabrali ją i zaczęli pytać o cel podróży. Powiedziała im, że mieszka 10 mil dalej – mieli skręcić przy opuszczonej stacji benzynowej i wypatrywać białego domu z ogrodem. Tuż przed dojazdem do celu, nowożeńcy zorientowali się, że dziewczyna zniknęła.

Byli przerażeni. Już mieli jechać dalej, ale zobaczyli dom, o którym mówiła. Kiedy zajechali na podwórko, na ganek wyszło starsze małżeństwo. Okazało się, że duch autostopowiczki to ich tragicznie zmarła córka. Ponoć nie byli już pierwszymi osobami, które ją widziały i miały przywieźć do domu. Dziewczyna zginęła potrącona przez kierowcę na autostradzie. Winowajcy nigdy nie znaleziono.

AUTOSTOPOWICZKA OBECNA POD KAŻDĄ SZEROKOŚCIĄ GEOGRAFICZNĄ

Historia ducha autostopowicza jest znana nie tylko w Stanach Zjednoczonych. Opowieść istnieje również w krajach hiszpańskojęzycznych. Tak naprawdę trudno powiedzieć w jaki sposób legenda rozprzestrzeniła się po tak wielu miejscach. Możliwe, że stało się to za sprawą internetu lub fotomontaży i wszelkiego rodzaju możliwości, jakie dzisiaj daje technologia.

Oto kolejna historia, która obrazuje ludzkie lęki i słabości. Wszyscy mniej lub bardziej obawiamy się śmierci. Nikt nie lubi też niewyjaśnionych spraw, a takich na świecie również nie brakuje. Pomyślcie tylko ile osób zaginęło bez wieści albo ilu zbrodniarzy nie zostało ukaranych za winy?

Źródła:

thoughtco.com

list25.com

thrillist.com

Autor wpisu

Mateusz M. (Autor)

Uwielbiam twórczość Edgara Allana Poego i Salvadora Dali. W wolnym czasie czytam książki, oglądam filmy/seriale i rysuję. Najbardziej lubię horrory Stephena Kinga.

Zobacz wszystkie wpisy

2 komentarze

    • Tak, to też jest popularna wersja. Wszystkie miejskie legendy mają pewnie po kilka możliwych wariantów. 😛 Po prostu niektóre są lepiej, a inne gorzej znane. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *